Weronika

piątek, 11 września 2015

Starkowie, Lannisterowie, Tyrellowie ...

Chciałbym Wam powiedzieć, że do szlachetnych rodów Westeros dołączył (odrobinę samozwańczy) ród Mako :)
Młody, a już prężny, bogaty w synów i pobłogosławiony córką. Już się boję tych wszystkich podchodów koligacyjnych :)
Jak każdy szanujący się ród, dorobiliśmy się "pradawnego" herbu oraz zawołania, nie gorszego niż "Winter is comming" Starków, czy "Hear me roar!" Lannisterów.

OTO ONE

dzieło mojej córeczki, podobnie jak nadruk na koszulkach.

czwartek, 10 września 2015

Studio mako

Kochani,
Co prawda statystyka zbiórki do kapelusza (https://ehat.me/ehat/view/2845/3b475f4f22ffb86eb6fe10bf34db19e0) wskazuje obecnie stan 70%, ale dzięki wpłatom przez PayPal zgromadziłem już założoną kwotę. Jeśli ktoś z "samozaproszonych" chciałby się jeszcze dołożyć (a każda złotówka będzie naprawdę mile widziana), to daję na to czas do poniedziałku (14.09). Oznacza to, że ewentualne wpłaty należy zlecić nie później niż w piątek, tak aby w poniedziałek były widoczne w systemie. W poniedziałek wieczorem zakończę eHata.

Jestem po kontakcie z firmą, która przywiezie i zmontuje studio na działce. Całość operacji od chwili zamówienia do zamknięcia realizacji potrwa około 2 tygodnie. W ten sposób uzyskam stan "surowy zamknięty" i zacznę prace nad "uzbrojeniem" i wykończeniem.
Mam lekki "poślizg" w budowie ogrodzenia w miejscu, gdzie stanie studio, bo lakiernia proszkowa "się popsuła", ale zanim domek przyjedzie, ogrodzenie będzie już na swoim miejscu.

Chciałbym Wam powiedzieć, że swoją hojnością ogromnie mnie zaskoczyliście. Jeśli czytaliście/słuchaliście "Atlasa zbuntowanego" Ayn Rand, to macie pojęcie, jak wiele dla mnie znaczy poparcie wyrażone właśnie gotowością "zapłacenia" za coś, co uważacie za wartościowe. Mam nadzieję, że ja także będę stawał na wysokości zadania, dostarczając "towar".

wtorek, 8 września 2015

Patrzę sobie na listę życzeń

I tak:
Czasami po prostu nie chce się Wam sprawdzić, czy "wymarzonego" audiobooka już po prostu nie ma. Mogliście przegapić "Sagę o ludziach lodu", bo to nagranie amatorskie i jak się nie wie, gdzie szukać, to można nie znaleźć. Ale żeby przegapić istnienie dźwiękowej "Sagi o Wiedźminie"?!?

Gwiezdnych Wojen, przynajmniej w zakresie tego, co obecnie określa się jako "Legendy", a dawniej było "Expanded Universe" nie musicie proponować. To nie jest kwestia "czy", tylko "kiedy". Pewnie życia nie starczy, żeby nagrać wszystko, ale pomału..., ile się da.... I w tym zakresie żadnej kolejności nie dam sobie narzucać.

Wielu pozycji nie znam, a inne znam  "ze słyszenia". Będę się musiał przynajmniej pobieżnie zapoznać, bo nie chcę wdepnąć w coś, czego nie będę "czuł".

Cieszę się bardzo, że padły także propozycje spoza szeroko rozumianej fantastyki. Może wygłoszę herezję, ale nie samą fantastyką żyje człowiek.

Liczyłem natomiast na jakieś zainteresowanie autorem, który wielu z Was do mnie sprowadził, czyli Franka Herberta. Chyba wiecie, że napisał coś poza Diuną?

Ze zgłoszonych pozycji jedną możecie potraktować jako pewniaka - nagram "Źródło" Ayn Rand. Jeszcze nie wiem kiedy, ale zbiorę się i nagram, bo wiem, że tego chcę.

Aha! I nie będę czytał "Świata Dysku" Pratchetta. Raz się Wojtkowi naraziłem, a teraz zamierza się ze mną spotkać w Toruniu na Coperniconie, więc całkowicie niewirtualnie nie chcę mieć sklepanej maski ;-)
Chodzi mi natomiast po głowie szatański pomysł połączenia naszych sił w lekturze "Dobrego omenu". Na początek potrzebuję jednak pomocy w rozdzieleniu tego, co w tej książce napisał Pratchett, a co Gaiman. Może wiedza taka jest dostępna w otchłaniach Internetu, a może ktoś podejmie się identyfikacji fragmentów napisanych przez obu współautorów? Tylko nic nie mówicie Wojtkowi, bo jeszcze z nim o tym nie rozmawiałem :-) Ciiiii.

niedziela, 6 września 2015

"Koniec części pierwszej"

tymi słowami zakończyłem odcinek 38 "Tańca ze smokami".

Biała książka poszła na półkę, a na zabranie do "jamy" czeka już książka pomarańczowa.

Jak na razie licznik czasu wskazuje nieco poniżej 25 i pół godziny. Druga część jest co prawda nieco obszerniejsza, ale mimo proroctw słuchaczy twierdzących, że będzie to najdłuższe nagranie w dotychczasowej mojej "karierze", nie zanosi się na pobicie rekordu "Atlasa zbuntowanego".

A' propos - zauważyłem popularność "Źródła" tej samej autorki w składanych przez Was propozycjach. Nie musicie tej pozycji wpisywać piąty i dalsze razy :-)

Do propozycji też się wkrótce odniosę. Nie bądźcie niecierpliwi (czyli "don't be hasty", jak mawiał pewien Drzewiec)

sobota, 5 września 2015

Powolnego rozwodu z chomikiem ciąg dalszy

Drodzy!
Jakiś czas temu informowałem, że ze względu na kasowanie (już nawet nie blokowanie) pozycji wrzucanych na chomika, nie będę tracił czasu na uploadowanie tam ukończonych pozycji. Dotychczas wrzucałem tam poszczególne pliki bieżąco nagrywanej książki, traktując to bardziej jako moją kopię bezpieczeństwa, niż jako miejsce udostępniania. Jeszcze przez jakiś czas będę tę praktykę kontynuował, ale testuję inne rozwiązanie. Po prawej stronie pojawił się graficzny link do serwisu Mega, na który wrzucam wyłącznie odcinki bieżąco nagrywanej książki. Jeśli ktoś nie może się doczekać całości, to może stamtąd pobrać zmontowane pliki bez otagowania, czyli dokładnie to samo, co z chomika. Po zakończeniu każdej pozycji i wysłaniu paczki na serwery Maćka i Artura, pliki te będę usuwał, robiąc miejsce dla kolejnej pozycji. Postaram się także, aby graficzka zawsze odzwierciedlała bieżące nagrania. Jeśli to rozwiązanie się sprawdzi, po odpowiednim poinformowaniu użytkowników chomika, zamknę swoją na nim działalność.

czwartek, 3 września 2015

Ogłoszenia parafialne

Namieszałem ostatnio, i pora to trochę uporządkować.
1. Zbiórka do kapelusza. Udało mi się znaleźć żuchwę, która spadła mi na podłogę i potoczyła pod biblioteczkę, więc mogę z zachwytem powiedzieć, że w sumie środki zebrane za pośrednictwem eHata (https://ehat.me/ehat/view/2845/3b475f4f22ffb86eb6fe10bf34db19e0) i PayPala wynoszą obecnie 3300 zł, więc do założonego celu brakuje już tylko 700 zł. Jak ochłonę z szoku, zastanowię się w jakie słowa ubrać moje podziękowanie.
Aby słowa przekuć w czyn, zleciłem budowę ogrodzenia po tej stronie działki, gdzie stanie studio, tak aby potem nie trzeba już było kombinować, kiedy budyneczek stanie. Jak tylko ten etap się zakończy (2-3 dni), zamówię domek z montażem na miejscu docelowym i zacznę się szykować do prac wykończeniowych. Na tym etapie zacznę Wam przedstawiać dokumentację zdjęciową.
2. "A może byś przeczytał" - dzięki Arturowi swoje propozycje można wpisywać samodzielnie: http://pliki2.poczytajmimako.pl/amozebysprzeczytal/
Jeszcze raz proszę, sprawdźcie dokładną pisownię imion, nazwisk i tytułów, sprawdźcie, czy danej pozycji już ktoś nie dopisał.
Ja postaram się w najbliższym czasie podlinkować ten formularz do bloga, aby nie uciekał w niebyt wraz z pojawianiem się nowych postów.

środa, 2 września 2015

Mako, a może byś przeczytał...

Słuchajcie Kochani,
Na samym dole strony dodałem listę, zatytułowaną "A może być przeczytał...". Niezależnie od dodawanych postów, lista ta będzie sobie tam na dole strony trwała. Idealnie byłoby, gdybyście mogli sami dodawać do niej swoje propozycje, ale taki mądry, żeby to zrobić to ja nie jestem. (Już Artur rozwiązał mój problem - czytaj na dole). Czy taka lista życzeń stanie się listą nagrań? Nie wiem i nie obiecuję, ale przynajmniej zostanie widomy ślad propozycji, a ja coś z tymi propozycjami zrobię. W pewnej zamierzchłej przeszłości odbyła się nawet niesławna ankieta, która miała wyłonić pozycję najbardziej popularną, ale wyszło na to, że wyłoniła najbardziej wytrwałego użytkownika. Być może powtórzę ten eksperyment, jeśli nauczę się jak to zrobić, aby jeden człowiek mógł oddać jeden głos (albo przynajmniej coś koło tego).

Mam jednak prośbę, aby odrobinę się przyłożyć do własnych propozycji, czyli: poprawnie napisać imię i nazwisko autora, a także tytuł książki (w przypadku cyklu - tytuł książki ten cykl otwierającej + tytuł cyklu). Przed wysłaniem propozycji proszę sprawdzić, czy pozycja dana aby nie jest już nagrana, bo w 99,9% przypadków nie ma sensu powielać nagrań istniejących. Proszę zastanowić się, czy aby na pewno mako będzie dobrym narratorem danej pozycji, bo jeśli pozycja jest napisana z punktu widzenia kobiety, to - wybaczcie mi, ale - nie będę udawał, że nią jestem (czyli np. Mgły Avalonu - Marion Zimmer Bradley odpadają, bo taka ze mnie Nimue, jak z koziej d...y trąba). Zwróćcie także uwagę na ogólną ponurość mojej narracji i nie proponujcie, abym zajął się jakimś wybitnym jajcarstwem - popełniłem "Autostopem przez Galaktykę" i przeze mnie książka ta straciła co najmniej połowę blasku, który ostał się po jej przetłumaczeniu z języka Szekspira na język Sienkiewicza.
Są jeszcze dwa "miękkie" zastrzeżenia: jeśli jakaś pozycja wyszła miesiąc temu, to może najpierw poczekajmy, czy aby sam wydawca nie zadba o formę audio. I jeśli wydawca zaczął wydawanie audiobooków jakiegoś cyklu, to nie pchajmy się z propozycjami kolejnych książek tego cyklu, zanim nie ogłosi, że nie ma zamiaru go kontynuować.



UWAGA! UWAGA! UWAGA! Mała zmiana. Artur zareagował błyskawicznie i książki można  dodawać samodzielnie. http://pliki2.poczytajmimako.pl/amozebysprzeczytal/

Jest drugi serwer! Bierzcie i słuchajcie z niego wszyscy.

http://pliki2.poczytajmimako.pl/
To kolejny adres w Imperium Mako, który warto sobie przyswoić. Do Maćka i jego serwera dołączył bowiem Artur.
Po wykonaniu tytanicznej pracy, efekty możecie zobaczyć sami.
Jeśli więc coś nie idzie z jednego źródła, można spróbować w drugiego.

wtorek, 1 września 2015

Kolejny post, którego nie musicie czytać, bo to tylko mój umierający umysł krzyczy.

Wirtualna Polska donosi:

Dziennikarz "Faktów" Jakub Sobieniowski dostaje pogróżki
Czołowy reporter polityczny "Faktów" TVN” Jakub Sobieniowski zaczął otrzymywać pogróżki. Jak informuje serwis Wirtualnemedia.pl, sprawa została już zgłoszona do prokuratury.
O pogróżkach otrzymywanych przez Sobieniowskiego poinformował jako pierwszy na Twitterze były naczelny "Faktów", a obecnie szef "Newsweeka" Tomasz Lis. Jak napisał, "Sobieniowski dostaje karalne groźby po swoim materiale w Faktach". Informację potwierdziła także zastępczyni Lisa w tygodniku, Aleksandra Karasińska, która przypomniała też, że dziennikarz nie dostał akredytacji na wieczór wyborczy Andrzeja Dudy.

Według serwisu Wirtualnemedia.pl sprawa została już zgłoszona do prokuratury. Zajęli się nią także prawnicy TVN.

Jakub Sobieniowski, zajmujący się w "Faktach" polityką, znany jest ze swojej nieprzychylności wobec PiS i krytycznych materiałów pod adresem tej partii. Pojawiły się już spekulacje, że pogróżki może wysyłać ktoś sympatyzujący z ugrupowaniem Jarosława Kaczyńskiego.
wirtualnemedia.pl 

A ja na to: czyny karalne powinny zostać ukarane. Dziennikarz, który pozwala, aby jego poglądy polityczne (jakiekolwiek) kształtowały jego pracę dziennikarską, nie jest dziennikarzem, ale politrukiem. Dziennikarz powinien być jak kryształowy wazon - sam przezroczysty, ale dzięki temu pokazujący i uwypuklający temat, którym się zajmuje. Niestety, poza bardzo nielicznymi wyjątkami, takich dziennikarzy w naszych mediach (wszelkich) jest bardzo niewielu.
Kiedy (jeśli?!?) redakcje zrozumieją, że widz/słuchacz/czytelnik ma dostawać informacje, a nie propagandę, być może zrozumieją cały (obu, a może nawet wielo-stronny) "hejt", jaki na siebie ściągają. 

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Ja tu jeszcze w polu z "Tańcem ze smokami"...

a już śpieszę donieść, co będzie dalej.
Trzymając się ustalonego rytmu zamierzam więc zaspokoić część oczekiwań fanów GW napoczynając cykl "Wojny Łowców Nagród" za sprawą książki "Mandaloriańska zbroja". Co za tym idzie, można się szykować do tego, że w kolejnych "cyklach wydawniczych" pojawią się dwie dalsze pozycje z tego cyklu.
Następnie, oczywiście, kontynuacja "Odysei" Arthura C. Clarke'a - "2061: Odyseja kosmiczna". Wreszcie wkroczymy w przyszłość :-)
Po głębokim kosmosie, po raz ostatni zanurzymy się w głęboką przeszłość, a to za sprawą ostatniego już tomu w cyklu "Był sobie raz na zawsze król" T.H. White'a - "Księga Merlina".
Na tym zapowiedzi się tymczasem kończą.

A w Tańcu jestem już w połowie 19 godziny :-)

niedziela, 30 sierpnia 2015

Zbiórka do kapelusza - Pełny obraz

Niektórym funkcjonalność eHata z jakiś powodów nieodpowiada, i lepiej sprawdza się PayPal. Z tego powodu, wchodząc na stronę zbiórki https://ehat.me/ehat/view/2845/3b475f4f22ffb86eb6fe10bf34db19e0, możecie nie mieć pełnego obrazu postępów zbiórki.
Informuję więc, że całość zgromadzonych na chwilę środków na budowę studia to bez paru złotych dwa tysiące, a więc połowa kwoty docelowej.
Dziękuję! :-)
To naprawdę przekracza moje najśmielsze oczekiwania.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Studio dla Mako. A co mi tam, spróbuję!

Drodzy,
Zachęciły mnie Wasze, pełne zapału głosy. Postanowiłem więc rzucić się na głęboką wodę. Możecie zrobić mi ogromny prezent i sfinansować budowę i wyposażenie studia, w którym mógłbym nagrywać niemal niezależnie od warunków zewnętrznych (także moich suk wytrwale szczekających na każdego, kto ośmieli się przechodzić ulicą przed moim płotem.
Określiłem koszt na 4000 zł. To sporo. Dla mnie w tej chwili trochę "za sporo". Koszt ten obejmuje zakup, transport i montaż domku drewnianego 2x3 m, izolację dźwiękoszczelną i wytłumienie, instalację elektryczną, dodatkowe drzwi wewnętrzne oddzielające "studio" od przedsionka, w którym stanie komputer oraz instalację ogrzewania elektrycznego.
Nie określam ram czasowych, ale jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, a zbiórka nie przyniesie całej kwoty, to i tak sprężę się i zrealizuję tę inwestycję w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy.
Zbiórka odbywa się pod adresem: https://ehat.me/ehat/view/2845/3b475f4f22ffb86eb6fe10bf34db19e0
Każdy, kto zechce dokonać wpłaty dodaje siebie na listę zaproszonych. Nie ma dolnego (ani górnego ;) ) limitu wpłat.

Z góry dziękuję i z wypiekami na twarzy patrzę, co z tego wyjdzie. 

wtorek, 25 sierpnia 2015

Chwała na wysokościach

Czyli dwaj panowie w roboczych ubraniach przystąpili do delikatnej rozbiórki pochylonego komina wiszącego mi nad głową, po czym ich zadaniem będzie odbudowa komina w wersji "light" i ostateczne malowanie dachu.
Po co to piszę? Ponieważ delikatny tupot trampek po blaszanym dachu tuż nad sufitem studia nie stwarza szczególnie dobrego tła dźwiękowego do nagrań. Tym samym, za mikrofonem będę mógł siadać tylko wieczorami, po zakończeniu prac dekarskich.

Kilkukrotnie pisałem, że radosna decyzja o ulokowaniu studia na poddaszu okazała się być bardzo nietrafiona. Deszcz, wiatr, wahania temperatury, a także stosunkowo duże narażenie na inwazję dźwięków z otoczenia (szczęśliwie, że okolica jest raczej spokojna) - to wszystko czynniki niesprzyjające.

Mam już wstępny pomysł na przeprowadzkę, ale tymczasem jest on poza moim zasięgiem finansowym. W tylnej części działki, za garażem oddzielającym to miejsce od drogi, mogę postawić domek drewniany (2 x 3 m) (taką narzędziówkę), który po wyłożeniu 15 cm styropianem i 3 cm warstwą tkaniny dźwiękochłonnej, oraz oddzieleniu dodatkowymi drzwiami (tak, aby szumiący komputer znalazł się w osobnym pomieszczeniu - przedsionku) tworzyłby studio o powierzchni poniżej 4 m kwadratowych i kubaturze około 7 m sześciennych. Samo postawienie czegoś takiego to koszt około 3000 zł. W tej chwili nie do udźwignięcia. Po zakończeniu urządzania naszej "posiadłości" - być może. W każdym razie mam jakiś plan, a to podstawa realizacji :-)

czwartek, 20 sierpnia 2015

Dlaczego jestem traktowany jak idiota?

Kochani,
Na wstępie serdecznie przepraszam, że w sprawie tak całkowicie niezwiązanej z tematyką tego bloga się wypowiadam, ale nie zdzierżyłem.
Poniższe nie ma nic wspólnego z nagraniami książek. W tym miejscu możesz przestać czytać.
.............................................................

Mam iść na referendum. Tak mówią. Organizują to referendum, abym mógł się, jako obywatel, wypowiedzieć w sprawach mających dla mnie znaczenie.
OK
Więc dlaczego traktują mnie jak idiotę?
Spośród trzech zadanych pytań, dwa w ogóle nie mają prawa bytu. O ile pytanie o JOWy (Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej?) jest pytaniem zasadnym (bo każdy Polak mógłby sobie przynajmniej zadać trud, aby wyrobić sobie na ten temat zdanie, niekoniecznie opierając się na jednym tylko źródle wiedzy), o tyle dwa pozostałe pytania: o finansowanie partii politycznych, i o rozstrzyganie wątpliwości co do wykładni prawa podatkowego, urągają, pierwsze logice, a drugie przyzwoitości.
Pan Prezydent zdecydował, że należy mnie zapytać o to, czy "Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?" Mogę odpowiedzieć "tak" - co będzie oznaczało, że finansowanie z budżetu państwa nie ulegnie zmianie. (Bez absolutnie żadnego zająknięcia się na temat innych źródeł finansowania). Mogę odpowiedzieć "nie" - co będzie oznaczało, że na podstawie mojej odpowiedzi można argumentować za absolutnie wszystkim: od 1000% zwiększenia finansowania przez państwo, po całkowitą tego finansowania likwidację, od opcji finansowania w zależności od liczby członków, poprzez finansowanie w zależności od liczby posłów, po finansowanie w zależności od liczby lajków na FB. Czy tylko mnie uczyli w szkole, że jeśli pytanie zamknięte, na które udziela się odpowiedzi "Tak" lub "Nie", ma mieć sens, musi ono określać jasną alternatywę, wybór pomiędzy dwiema i tylko dwiema opcjami? A w tym wypadku ustawodawca, opierając się na mojej odpowiedzi T/N może tak naprawdę zrobić, co mu się żywnie podoba, a potem śmiejąc mi się w twarz stwierdzić: "sam tak wybrałeś". Przychodzi mi na myśl analogia (kulawa, jak każda analogia): zgłaszam się z bolącym kolanem do lekarza, który pyta mnie: leczymy, czy nie? Odpowiedź nie, wyprowadza mnie za drzwi gabinetu i wszystko jest jasne. Odpowiedź "tak" kieruje mnie do szpitalnego łóżka. Dobę później mogę się obudzić z a) tabletką przeciwbólową w brzuchu, b) zastrzykiem ze sterydu w kolano, c) uciętą nogą. I w każdym przypadku lekarz może powiedzieć: zgodziłeś się.
I żenujące pytanie o to, "Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?". Dlaczego żenujące? Bo od czasów rzymskich w cywilizowanych systemach prawnych istnieje zasada "in dubio pro reo", czyli, że jeśli w procesie dowodowym nie da się rozstrzygnąć wątpliwości, to MUSI być ona rozstrzygana na korzyść oskarżonego. Pan Prezydent zachciał mi więc zadać pytanie, czy chcę wreszcie dołączyć w zakresie prawa podatkowego do cywilizacji rzymskiej. A najgorsze jest to, że w referendum odpowiedzi ironiczne nie są rozpoznawane. A tak strasznie chciałbym na to ostatnie pytanie odpowiedzieć: Nie, Panie Prezydencie. Chcę, aby w przypadku wątpliwości podatnik zakuwany był w dyby i ustawiany na głównym placu swojego miasta, a urzędnicy US obrzucali go zgniłymi pomidorami zakupionymi specjalnie w tym celu drogą przetargu publicznego.

Natomiast nikt jakoś nie chce mnie pytać o to, czy jestem za wprowadzeniem osobistej odpowiedzialności urzędników za podjęte decyzje administracyjne. A to pytanie proste, logiczne, i każda z odpowiedzi prowadzi do jasnych konsekwencji.

Chociaż. To i tak bez znaczenia. Niezależnie od frekwencji i rozkładu głosów referendum nikogo nie zmusza do podjęcia jakichkolwiek działań. Może dlatego można zadawać dowolne pytania. A ponieważ mamy teraz modę na dodawanie pytań do referendum, to mam także swoją propozycję: Czy chcesz, żeby wróbelki miały jedną nóżkę bardziej?

środa, 19 sierpnia 2015

Słowo się rzekło...

White i Watts przyszli ekspresowo. Zgodnie z zapowiedzią, czas więc wrócić do ponurych melodii "Pieśni lodu i ognia". A to oznacza, że nie powinniście się spodziewać wybuchów coraz to nowych wieści na blogu.
Chcę się, jeśli mi wystarczy zdrowia i sił, rozprawić z ostatnim (tymczasem) tomem martinowej sagi za jednym zamachem, bez dzielenia na tomy, które tym razem nawet nie mają odrębnych podtytułów, a to oznacza coś koło 1300 stron tekstu. Bez obrazków :-)

Przy okazji tej zapowiedzi, jeszcze jedna: Otóż, niezależnie od tego kiedy szanowny GRRM zakończy pisanie kolejnego tomu, ile czasu zajmie jego tłumaczenie i wydawanie, i czy HBO zdąży już zrobić kolejne dwie serie serialu na jego podstawie, nie zamierzam rzucać się na "The Winds of Winter" jak tylko książka pojawi się w księgarniach. Także, jeśli kruchutkie losy bohaterów tak bardzo Was ciekawią, gdy będzie taka możliwość - kupcie sobie książkę. Lojalnie ostrzegam, że w moich planach ta pozycja może się znaleźć w 3-4 lata od polskiej premiery księgarskiej. To czas na to, aby Wydawca zarobił tyle, ile los pozwoli, a także zrealizował wszelkie swoje zamierzenia dotyczące wydawnictw elektronicznych.

Prawdę mówiąc, mam ciągle nadzieję, że ktoś na miarę Krzysztofa Banaszyka nagra to, co powinno zostać nagrane i na co czekają fani serii, z "braku laku" zadowalający się moimi interpretacjami.