Weronika

sobota, 8 lutego 2014

piątek, 7 lutego 2014

Isaac Asimov - Gwiazdy jak pył [Audiobook PL]

Mili,
Jak obiecywałem, niezbyt długą powieść Asimova, rozpoczynającą trylogię "Imperium galaktyczne" udało się nagrać i zmontować dość sprawnie.
Tym razem jest to coś, co mogę z czystym sumieniem polecać tym, którzy w literaturze SF nie szukają głębi, lecz rozrywki.
Powieść jest typowo przygodowa, i jak typowa przygodówka zawiera także "smrodek dydaktyczny", którego nie będę tu ujawniał, aby nie popsuć nikomu zabawy.

Czas zajrzeć, jak tam trzyma się galaktyka, na której cieniem kładzie się zmartwychwstały Wielki Admirał Thrawn.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Isaac Asimov - pierwsze minuty ostatniego (?) cyklu

"Imperium galaktyczne" to trylogia, która ostatecznie okazała się być preludium do "Fundacji". Po pierwszym tomie tej trylogii - "Gwiazdy jak pył" - widać wyraźnie, że jeszcze nie ma mowy o zamyśle unifikacji z innymi cyklami, powstającymi równolegle.
Nie denerwujcie się, że raptem czytamy o przeszłej wojnie nuklearnej na Ziemi. Potem to się wszystko wygładzi.
Pierwsze rozdziały już są na chomiku. Książka nie jest długa, wkrótce powinienem szczęśliwie zaanonsować zakończenie nagrania.

niedziela, 2 lutego 2014

No więc stało się. Jestem "ciekawym człowiekiem".

Jak o tym już mimochodem wspomniałem, zostałem dziennikarsko dopadnięty i wypytany na okoliczność mojego niecodziennego hobby.
Owoc owego dopadnięcia znajduje się TUTAJ!

Jeśli Wam mało słuchania mojego głosu i tęsknicie także za moimi słowami, to zapraszam :-)

Philip K. Dick - Trzy stygmaty Palmera Eldritcha [Audiobook PL]

Jeśli postawiono by przede mną zadanie zachęcenia kogokolwiek do lektury (przez oczy, czy przez uszy) "Trzech stygmatów Palmera Eldritcha" Philipa K. Dicka, to uznałbym, że jest to zadanie albo banalnie proste, albo karkołomnie trudne.

Może należy zacząć od tego, że proza Philipa K. Dicka w ogóle nie należy do łatwych i przyjemnych. Tu nie ma akcji w stylu "zabili go i uciekł", nie ma także iskrzących się nieziemską technologią gadżetów. Jest za to mnóstwo nas - ludzi. Z bebechami - tymi jak najbardziej fizycznymi (czy fizjologicznymi) i tymi umysłowymi (a może raczej duchowymi).

Jeśli więc "Matrix" był i jest dla Ciebie filmem z genialnymi efektami wizualnymi i rewelacyjną rozpierduchą, i niczym więcej, nie sięgaj po Dicka w ogóle, a po "Trzy stygmaty" w szczególności.

Ale jeśli po obejrzeniu pierwszego filmu o Neo autorstwa braci Wachowskich (i tylko pierwszego) długie godziny zajęło Ci rozmyślanie, czym jest matrix, czy jest matrix, co lepiej - wziąć czerwoną, czy niebieską pigułkę, i dlaczego umierając w matrixie umiera się definitywnie, a odbywając stosunek z kobietą w czerwonej sukni nie kończy się w realu z francuską chorobą, to rozważania o tym, kim jest Palmer Eldritch, czym jest świat po zażyciu Chew-Z, i co w ogóle wiemy o rzeczywistości, Bogu i innych ludziach, będą Ci bliskie i nie pozostawią Cię obojętnym.

A jeśli w dodatku jakimś przypadkiem jesteś miłośnikiem "Solaris" Lema, będziesz wniebowzięty.

Na koniec jedna uwaga na poły techniczna: Philip K. Dick pisał, aby ludzie czytali, a nie słuchali. W dodatku, aby czytali po angielsku. Dlatego dwóm substancjom wokół których kręci się powieść nadał bardzo wymowne nazwy, których znaczenie może umknąć przy nieznajomości angielskiego (a nawet przy znajomości angielskiego, lecz bez uświadomienia sobie zapisu tych nazw). Pierwszą substancją jest Can-D (w tym wypadku angielska wymowa tak pisanej nazwy nie jest myląca). Can-D to homofon (słowo tak samo wymawiane) jak "candy" (cukierek). W drugim wypadku - Chew-Z sytuacja dla słuchacza jest bardziej nieczytelna, bo - siłą rzeczy - wymowa musi brzmieć "cziu-zed" (lub ewentualnie "cziu-zii"). Ale gdyby "Z" potraktować nie jako stojącą osobno i po myślniku literę alfabetu ("zed" lub "zee"), lecz jako "z" kończące słowo, wymowa byłaby zbieżna z "choose" (cziuz). A "choose" to "wybierz".

I o dokonywaniu wyborów jest w tej powieści bardzo wiele mowy.

Aha, no i oczekuję teraz kilkuset podziękowań ;-)

czwartek, 30 stycznia 2014

Myślcie co chcecie - jedzie Philip K. Dick

"Let bygones be bygones" jak to mawiają nasi bracia dolewający mleka do herbaty. Niezależnie od niesławnej pamięci sondy, proza Philipa K. Dicka to szczytowe osiągnięcie literatury w ogóle, a nie tylko literatury SF.

"Trzy stygmaty Palmera Eldritcha" to stosunkowo krótka powieść. Miłośnikom powinna sprawić przyjemność. Tym, którzy twórczości Dicka nie lubią, nie powinna przeszkadzać, bo za kilka dni powinienem zająć się kolejną pozycją - prawdopodobnie Asimovem.

środa, 29 stycznia 2014

Ręka Thrawna - Widmo przeszłości

Thrawn wrócił zza grobu i całą zabawa zaczyna się od nowa.

Timothy Zahn postanowił w którymś momencie o pociągnięciu historii GW obracającej się wokół postaci Thrawna, Paelleona z jednej, oraz Luka, Hana, Lei, Lando i Talona i Mary, z drugiej strony.

Duologia "Ręka Thrawna" nie jest już tak błyskotliwa i świeża, jak "Trylogia Thrawna", ale na firmamencie przeróżnych dzieł z uniwersum GW, wyróżnia się jednak na duży plus.

Ponieważ nagrania realizowałem w trakcie oczekiwania na decyzje jubileuszowe, więc nowa pozycja pojawi się na chomiku dość szybko po poprzedniej realizacji.

Wczoraj przeprowadzono ze mną wywiad w kategorii "rozmowa z ciekawym człowiekiem" :-) Jak tylko pojawi się rezultat, z pełną próżnością wskażę, gdzie będzie można zapoznać się z perłami spływającymi z ust moich :-D

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Kocham krótkie powieści :)

Bo dzięki temu, że są krótkie, praca idzie szybko.

Pierwszy krok do świata Amberu wykonany. "Dziewięciu książąt Amberu" czeka na chomiku i wkrótce wszędzie indziej. Przez "pierwszy krok" rozumiem, że w miarę możliwości będę stawiał kolejne. Docelowo jest ich dziesięć, ale tymczasem ostrożnie patrzmy na same tylko "Kroniki Corwina".

Dzięki dobrzej sprzedaży papierowego Asimova powinienem wkrótce dostać "Kroniki Amberu" w mojej ulubionej, papierowej formie. Książąt czytałem z ekranu, i ponownie natknąłem się na łamigłówki powstałe w procesie skanowania i OCR. Zaczynam dochodzić do przekonania, że nie tylko produkcję audiobooków, ale także e-booków troszkę starszej literatury fantastycznej traktują nasi rodzimi wydawcy po macoszemu.

piątek, 24 stycznia 2014

Dziewięciu książąt Amberu

Pierwszy tom Kronik Amberu w robocie. Na chomiku są pierwsze dwa (z trzech dotychczas nagranych) rozdziały. Trochę nagrań powinno mi się udać zrobić jutro, ale pierwszeństwo ma robota, której ostatnio (szczęśliwie) jest dość sporo.

środa, 22 stycznia 2014

Hear ye, hear ye

Czyli, ekhem, proszę o uwagę.

Narobiło się, jak się narobiło. Mam wrażenie, że w tłumaczenie, co kto miał lub nie miał na myśli, co było, a co nie było intencją, kto ma znajomych, ilu i jak ich traktuje, kogo należy rozstrzelać, a kogo uwielbiać, jest bezcelowe. Bo w końcu miało być zabawnie, a zrobiło się dydaktycznie.

Ograniczając się do suchych faktów: miłośnik(śnicy) Kinga pobili się na serio z miłośnikiem(ami) Dicka i po pewnym okresie walki utajonej, która mogła jeszcze sprawiać wrażenie świadomych wyborów, doszło do ataku frontalnego i na flanki wroga. Zwycięstwo okazało się zbyt miażdżące, i zamieniło się paradoksalnie w klęskę.

Na tym tle (nota bene, w najśmielszych snach nie przypuszczałem, że pytanie o preferowaną książkę może rozpalić takie namiętności) cicho i spokojnie, ale - wedle wszelkich dostępnych mi znaków zauważonych na niebie i ziemi (a także na śniegu i w błocie) - zgodnie z zasadami zdrowego rozsądku, ku górze pięła się propozycja "Dziewięciu książąt Amberu" Rogera Zelaznego. A ponieważ, jak ktoś słusznie zauważył, to mój blog i moje zasady, właśnie tę pozycję, z pewną goryczą, ogłaszam zwycięzcą konkursu jubileuszowego.

Aha. I żeby nie było żadnych niedomówień i nieporozumień na ten temat - cała zabawa nie miała na celu wskazania, która książka jest najlepsza. I proszę mojej decyzji nie przyjąć w kategoriach: "zniechęciliście mnie do prozy Dicka lub Kinga". "Trzy stygmaty..." uważam za książkę wybitną, i być może do niej sięgnę. Kinga (poza Smętarzem dla zwierzaków) właściwie nie czytałem i albo nadrobię tę zaległość, albo nie. Z pewnością Stalowy szczur jest tematem do zastanowienia, a co do Sheckleya, to nie mogę wyjść ze zdziwienia, że zyskał w waszych oczach tak małe poparcie.

I jeszcze jedno. Na następny jubileusz poproszę tort bezglutenowy i bezmleczny. I żadnych ankiet więcej nie będzie.

wtorek, 21 stycznia 2014

"Cuda nad urną"

Miała być sympatyczna zabawa i "głos ludu". Chyba jednak nie wyszło :-( . Najwyraźniej uaktywniły się w (myślę, że co najmniej dwóch) osobach jakieś obce mi instynkty, aby za wszelką cenę postawić na swoim. Do pewnego momentu wyraźne odstawanie 17 (King) i 22 (Dick) mogło jeszcze uchodzić za naturalne, ale raptowne pojawienie się w ciągu kilkunastu minut stu głosów, i to pod koniec zabawy, jest jednak wyraźnym objawem "ręcznego majstrowania". Ktoś postanowił udowodnić, że każdą zabawę można spieprzyć, i że bez wielopiętrowego systemu nakazów i zakazów obwarowanych sankcjami, policjami i groźbą pistoletu, jakieś tam wyrażanie swojej opinii można o kant dupy potłuc. Swoją drogą stanowi to bardzo pesymistyczny sygnał o bardziej ogólnym znaczeniu.

Co z tym zrobię? Jeszcze nie wiem. Na razie wiadomo, że z Waszym wyrażeniem woli ta sonda akurat nie miała nic wspólnego, więc stosowanie się do jej wyników uważam za lekko bezcelowe.

Jak się na spokojnie zastanowię, co dalej, dam Wam znać.

niedziela, 19 stycznia 2014

"Roboty" na Allegro

TUTAJ jest aukcja. Jeśli znacie kogoś, kto chciałby zaopatrzyć się w wersję papierową, proszę o rozsyłanie wieści.

Informacja dla fanów: mogę także się podpisać na każdym egzemplarzu :-D

Isaac Asimov - Roboty i Imperium [Audiobook PL]

Drodzy,
My tu gadu gadu o jubileuszach i przecinaniu wstęgi, a tymczasem udało się zakończyć prace nad "Robotami i Imperium".
Książka ta stanowi swoiste (zarówno w kategoriach czasu powstania, jak i tematyki) post scriptum do wcześniejszych książek z cyklu "Roboty", włącznie z opowiadaniami Asimova na ten temat. Jednocześnie stanowi otwarcie i wyjaśnienie tego, czego dociekają w trudach bohaterowie cyklu "Fundacja".
Wyprzedzając pytanie o kolejność czytania/słuchania. Nie mam pojęcia, czy da się na to pytanie odpowiedzieć. Same powieści w obu cyklach: Fundacji i Robotach, powstawały równolegle w ciągu kilku dekad. Moje osobiste wrażenie jest takie, że przynajmniej "Roboty i Imperium" należy sobie zostawić na koniec - po zakończeniu pozostałych książek z obu cykli.
Jeśli chodzi o Asimova, to przede mną jeszcze trylogia "Imperium galaktyczne". Potem, być może wrócę do "dopisków" do Fundacji, które wyszły spod piór innych autorów. Ale do tego będziecie mnie musieli pewnie jakoś przekonać ;-)
Być może jeszcze dziś cyknę zdjęcia książkom, z których Wam czytałem, i cały cykl wystawię na Allegro. Będzie coś dla miłośników papieru, a nie mp3 :-)

piątek, 17 stycznia 2014

Sonda jubileuszowa!!!

Nie mam pojęcia, co z tego wyjdzie.

TU ZNAJDUJE SIĘ SONDA

Głosowanie otwarte jest od godziny 20.00 dziś (17.01) do 23.59 we wtorek (21.01).

Wszystko w waszych rękach :-)

Przyjmowanie propozycji zakończone. Chętny do stworzenia ankiety - zgłoś się!

Mimo szczerych chęci nie udało mi się stworzyć ankiety, więc - zgodnie z wcześniejszą informacją - proszę o pomoc. Najlepiej o zgłoszenie się z adresem mailowym w komentarzu. Ja tego komentarza - w trosce o poufność adresu - nie opublikuję, ale skontaktuję się z chętnym mailowo.

Od razu muszę trochę poprzepraszać i trochę się potłumaczyć.
Nie wszystkie pozycje uwzględniłem w dalszej rozgrywce. Są po temu różne powody. Odrzuciłem pozycje wykraczające poza zakres szeroko pojętej fantastyki (przepraszam m.in. miłośnika prozy Andrzeja Sawickiego). Nie podejmę się również nagrywania różnorodnych kontynuacji - nie z powodu lęku przed nieuchronnymi porównaniami, lecz dlatego, że mnie samego we wszelkich cyklach czytanych przez różnych lektorów denerwują (nieuchronne przecież) różnice interpretacji: do czegoś tam zdążyłem się już przyzwyczaić, a tu ktoś nowy wprowadza nową manierę. Subiektywnie odrzuciłem także książki na podstawie gier (m.in. Warhammer 40000), bo nie znając gry ani jej klimatu nic dobrego z tego nie zrobię. Mam wątpliwości co do pozycji bardzo nowych na rynku (bo nie wiadomo, czy wydawca czasem nie wzbogaci oferty o audiobook), ale zdecydowaną większość postanowiłem pozostawić (raz kozie śmierć).

Ostatecznie lista propozycji zamknęła się w 22 pozycjach, co jest bardzo korzystnym zbiegiem okoliczności, ponieważ z dawien dawna liczbę 22 uważam za osobiście szczęśliwą.

Jak ochotnik do stworzenia ankiety się zgłosi i jego praca zakończy się sukcesem, zaczniemy zabawę w "vox populi, vox dei".

Aha! Ankiety nie będziemy prowadzić w nieskończoność, myślę, że weekend + maksymalnie 2 dni powinno wystarczyć. Jeśli więc ankieta będzie w piątek/sobotę rano, to wyniki powinniśmy poznać we wtorek wieczorem lub środę rano.

Hawgh!