Weronika

czwartek, 21 lutego 2013

Cykl Darth Bane - audiobook

No i stało się. Postawiłem pierwszy krok w dziedzinie Gwiezdnych Wojen. Ponieważ głosy społeczeństwa ;) wskazywały na to, aby sięgać do przeszłości tego uniwersum, do czasów Starej Republiki, zaczynam od "Drogi zagłady", pierwszej książki z cyklu Darth Bane. Pierwsze nagrania już za mną, kiedy będę miał czas usiądę także do montażu, więc rozdziały będą się sukcesywnie pojawiać.
Trzymajcie kciuki :)

piątek, 15 lutego 2013

Asimov - Druga Fundacja - audiobook

Drodzy,
"Walden" Thoreau był naprawdę ciężkim kawałkiem pracy. To przedziwne, że coś co tak dobrze czytało mi się "po cichu", sprawiło mi tyle trudności "na głos". Ale to już za mną. W przeciwieństwie do wielu innych audiobooków, do tego sam będę wracał. Po to go nagrałem.
Teraz pora powrócić do świata Fundacji. Ogłaszam więc rozpoczęcie nagrań "Drugiej Fundacji".
Czyta się łatwo, więc kiedy tylko czas i warunki pozwolą, będę poganiał. Postępy oczywiście będę publikował na bieżąco.
Dzięki za wszelkie wyrazy wsparcia :)

sobota, 9 lutego 2013

Przedwczesne pytanie dotyczące Gwiezdnych Wojen

Zbliżam się powoli do zakończenia nagrań "Waldenu" Thoreau (okazuje się, że to nagranie może być moim Waterloo). Na półce czeka kolejny tom Fundacji - "Druga Fundacja", coraz bliżej mi do rozpoczęcia przygody z czytaniem GW.
I tu mam pytanie.
Od czego zaczynać?
Od "Nowej nadziei", przygód Hana Solo i Lando Calrissiana, a może od prahistorii i Starej Republiki?
Czekam na Wasze sugestie, najlepiej z uzasadnieniami.

wtorek, 5 lutego 2013

Czucia się lepiej ciąg dalszy...


O spełniających się życzeniach

Życzenia się spełniają. Dokładnie z tego powodu trzeba być bardzo precyzyjnym w swoich życzeniach. Nie od parady mądrzy ludzie mawiają: "uważaj czego sobie życzysz, bo może ci się spełnić". Mnie się zawsze życzenia spełniają. Nie zawsze jednak jestem wystarczającą precyzyjny w formułowaniu życzeń.
Ostatnio baaardzo sobie życzyłem mieć na tyle dużo kasy, żeby remont domu szedł do przodu, i żeby nie trzeba było pożyczać od krewnych i znajomych królika. Bardzo intensywnie sobie tego życzyłem. Tak bardzo mocno chciałem mieć więcej pieniędzy, że po nocach mi się to śniło. W jednym takim śnie moje audiobooki były dostępne tylko za wysoko płatne sms-y. Obudziłem się spocony, bo nikt ich nie chciał kupować :).
I... spełniło się.
Dostaje tyle roboty, że nie mam kiedy iść do kibelka za potrzebą, nie mówiąc już o rekreacyjnych spacerach z sukami i wypatrywaniu cudów otaczającego mnie świata. Siedzę i klepię w klawiaturę, pot mi się leje z czoła, ale - idzie też faktura za fakturą...
No to zacząłem marzyć trochę precyzyjniej - żeby ta kasa, którą chcę mieć, przyszła do mnie za darmo, bez tego całego harowania. Nie uwierzycie, jak mocno się na tym marzeniu skupiłem. Myślałem sobie, że znajdę anonimowy portfel wypchany kasą, albo podczas kopania szamba wykopię skarb za "ło matko jakie pieniądze", albo że słoń z lotto kiwnie na mnie trąbą i podpowie sześć szczęśliwych numerów.
No i... znów się spełniło.
Dziś zadzwoniła Pani z mojego banku z propozycją bezzwrotnej pożyczki....
Może ktoś mi podpowie, jak mam marzyć o tym przypływie bogactwa, żeby Los zrozumiał, że chcę je mieć natychmiast, bez roboty, bez zobowiązań i bez podpisywania cyrografu? Bo jak już wystarczająco sprecyzuję swoje marzenie, to się spełni :)

Po co to piszę? Żeby się wytłumaczyć ze spowolnienia prac. Nagrałem kolejny rozdział Waldenu, ale nie mam kiedy usiąść do montażu. Postaram się poprawić w bliskiej przyszłości.

czwartek, 24 stycznia 2013

Z motyką na słońce?

Stwierdzenie, że jakaś książka "odmieniła moje życie" jest w 9 przypadkach na 10 tylko pustosłowiem. Nie użyję go więc, bo nic nie wiem o tym, jak dalej przyjdzie mi żyć. Z pewnością mogę jednak powiedzieć, że niewiele było w moim dotychczasowym życiu książek, które zrobiłyby na mnie głębsze wrażenie i w których łatwiej byłoby mi odnaleźć własne, choć często niezwerbalizowane, poglądy, niż w przypadku "Waldenu" H. D. Thoreau.
Od powstania tej książki dzieli nas półtora wieku i pół świata, a jednak (pomijając czysto formalne kwestie językowe) nic z przemyśleń samotnika z Concord się nie zdezaktualizowało. Można się z nim nie zgadzać, albo go uwielbiać. Jedno jest pewne - nie pozostawia uważnego czytelnika obojętnym.
Nie wiem, czy nagranie tej książki ma głębszy sens. Nie wiem, czy w formie audiobooka będzie w ogóle przyswajalna. Ale robię to dla siebie - tak już mam, że jak coś przeczytam na głos, to zapamiętuję lepiej.

Anonsuję więc rozpoczęcie prac nad nową książką: "Walden, czyli życie w lesie" Henry'ego Davida Thoreau. Nagranie to dedykuję sobie :). Będę szczęśliwy, jeśli przypadkowy słuchacz, zniecierpliwiony moją interpretacją, skasuje empetrójki ze swojego telefonu/odtwarzacza i sięgnie po papier, aby samemu rozgryzać słowa autora, który był inspiracją dla Ghandiego i "dzieci kwiatów"

niedziela, 20 stycznia 2013

Gdybyście czuli jakąś chęć poczucia się lepiej...

Nic tak nie podnosi nam własnej samooceny, jak dobroczynność. Szczególnie, jeśli nic lub niewiele nas kosztuje :)
W każdej paczce nagranych przeze mnie książek znajdziecie PDF taki, jak powyżej.
Skorzystajcie z tej, nadarzającej się raz w roku okazji, i zróbcie sobie dobrze...

Żeby nie było niedomówień - nie jestem w żaden sposób finansowo związany ani z Fundacją Jaś i Małgosia (poza tym, że od paru lat przekazuję swój 1%), ani z rodzicami Weroniki.

Isaac Asimov - Fundacja i Imperium - audiobook

W tych momentach, kiedy moje kochanie udziela się na rozlicznych kursach i zastawia mnie samego w domu prace nad audiobookami znacząco przyspieszają. Nie muszę zwijać mojego "studia nagrań", jem między mikrofonem a mikserem, łażę od mikrofonu do komputera... Najśmieszniej na to reagują moje suki. Kiedy idę nagrywać do jednego pokoju, zanim się dobrze rozsiądę, już słyszę ich tupanie i za chwile układają się gdzieś w pobliżu. Jak skończę nagranie i idę do drugiego kompa, żeby coś zmontować - one też przenoszą się razem ze mną. Prześmiesznie.
Ale, ale. Celem tego posta było zasadniczo powiadomienie czcigodnych (tak mi zostało z Pierumowa ;) ), że usiadłem do nagrywania drugiego tomu (albo siódmego, zależy jak liczyć) Fundacji. Nagranie trwa drugi dzień i jestem już w połowie. Jak coś zmontuje, to - jak zwykle - owoce pojawią się na chomiku "mako_new".
Na koniec, tak pozwolę sobie tajemniczo zaanonsować, że następna w moich planach jest książka o zupełnie odmiennym od dotychczasowych charakterze. Fani SF będą mogli chwilę odpocząć od mojego głosu.

wtorek, 8 stycznia 2013

Nik Pierumow - Adamant Henny - audiobook

Było parę dni wolnego. Usiadłem i nagrałem tyle, na ile gardło pozwoliło :). W dwa i pół dnia udało mi się przeczytać ponad 1/3, więc nieźle. Tyle, że teraz jeszcze montaż...
A sąsiedzi nie byli życzliwi - jakieś walenia, rżnięcia, trepy po gołej podłodze, wrzaski na klatce. Nie mogę się doczekać przeprowadzki na swoje. Tyle, że urządzenie tam studia z prawdziwego zdarzenia nie będzie takie proste. Znaczy - źle! Trudne nie będzie, ale moniaków trochę brakuje na ekstrawagancje. A faceci od poszczególnych prac powtarzają ja najęci: potrzeba na materiały, potrzeba za robociznę, trzeba kupić to, tamto, owo.
Muszę wam szczerze powiedzieć, że nie jest łatwo być altruistą.

środa, 2 stycznia 2013

Isaac Asimov - Fundacja - audiobook

Z bojowym duchem Nowego Roku przystąpiłem do nagrywania Fundacji Asimova. Pierwsze odcinki są już na chomiku mako_new.
Nie mam natomiast następnych części, a tuż przed planowaną przeprowadzką nie chcę powiększać biblioteki. Stąd następująca propozycja: z radością pożyczę od kogoś z Was kolejne tomy, a za każdą pożyczkę odwdzięczę się dedykacją w nagraniu.
Zainteresowanych taką formą wsparcia waszego nagrywacza proszę o kontakt w komentarzu do posta (komentarze są moderowane, więc niczyje dane, adresy mailowe, etc. nie zostaną ujawnione publicznie)

Fundacja jest już gotowa. Leży na chomiku, czeka na akceptację na torrenty.org. Z pewnością za chwilę będzie także dostępna w innych serwisach.

Nik Pierumow - Czarna włócznia - audiobook skończony

Jedna refleksja po skończonym nagraniu: dużo bieganiny i rąbaniny, ale też dużo informacji niejako rozbudowujących Silmarillion. I już samo to jest interesujące.
Całość na chomiku mako_new.
Do wyboru odcinki lub spakowana całość.

wtorek, 1 stycznia 2013

Dwie refleksje o upływie czasu na Nowy Rok

Wrażenie, że czas w oszałamiającym tempie rwie do przodu. To nie czas przyspiesza. To my cały czas myślimy o tym, co będzie, zamiast skupić się na tym, co jest. Przy śniadaniu myślami już jesteśmy na spacerze. Na spacerze myślimy o kawie, którą wypijemy po powrocie do domu. A gdyby tak skupić się za każdym razem na chwili bieżącej? Na tu i teraz.

Kariera a czas
Im wyżej wchodzi się w góry, tym bardziej rwące są potoki. Im bardziej zajmujemy się karierą, tym szybciej ucieka nam czas.

Plan na rok 2013 - codziennie zachwycić się czymś pięknym, co jest tylko tu i teraz.

niedziela, 23 grudnia 2012

Nik Pierumow - Czarna włócznia - audiobook

Witajcie,
Pomimo moich najlepszych chęci nie uda mi się skończyć nagrania Czarnej włóczni przed Świętami. Zrobię wszystko, by zmieścić się przed Nowym Rokiem. Do nagrania pozostał jeden duży rozdział, epilog i noty. Słowem, jeden dzień spokoju na nagranie.
Choć z prezentem nie zdążę - przyjmijcie ode mnie życzenia, aby chciało Wam się iść Drogą, abyście dostrzegali przeciwieństwa kryjące się we wszystkim i dokładali starań, aby znajdowały się w równowadze, abyście słuchali natury, i aby natura słuchała Was.
mako_new

wtorek, 4 grudnia 2012

Benjamin Hoff - Te Prosiaczka - audiobook

Jestem dopiero u początku Drogi. Ale, w końcu, każda z nich zaczyna się od pierwszego kroku... "Tao Kubusia Puchatka" zrobiło na mnie wielkie wrażenie i otworzyło na nieznane mi lektury, kultury, światy. Przyjmijcie mój drobny wkład w ich popularyzację.
"Te Prosiaczka" jest piękne i mądre - zasługuje na znacznie lepsze wykonanie niż moje. Ale póki się ono nie pojawi... http://chomikuj.pl/mako_new/Audiobooki+r*c3*b3*c5*bcne/Benjamin+Hoff+-+Te+Prosiaczka

niedziela, 2 grudnia 2012

Zgromadzenie żeńskie z Diuny - próba recenzji

Szanowni,
"Zgromadzenie żeńskie" to w dorobku duetu autorskiego Herbert-Anderson książka dość wyjątkowa. Otóż jest to pierwsza próba kreowania własnej historii, a nie tylko wpasowywania klocków w ramy ściśle określone już przez poprzednika - wielkiego Franka Herberta. Diuna 7, bazująca wprost na szkicach i notatkach autora Kronik Diuny, Legendy Diuny, które musiały Diunę 7 podbudować i uzasadnić, a także Preludia do Diuny, osadzone w bezpośrednim sąsiedztwie początku akcji Kronik - wszystkie te prace nie pozwalały na szczególnie swobodne kreowanie historii. W przypadku Zgromadzenia, będącego początkiem trylogii "Wielkie szkoły", sytuacja jest inna. Tu istnieje tylko pewien wcześniej wykreowany wszechświat, ale istnieje pełna swoboda kształtowania postaci ten wszechświat zaludniających i historii w nim się dziejących. I - muszę to przyznać po całym zniechęceniu, jakie ogarnęło mnie po lekturze książek Herberta i Andersona - po raz pierwszy pojawia się jakiś dający do myślenia konflikt, jakieś dylematy, jakieś szarości zamiast prostej czerni i bieli. Pomysł na zderzenie zwolenników postępu technologicznego z jego przeciwnikami, zderzenie logiki z fanatyczną wiarą, choć może nie jest odkrywczy, ale jednak w świecie "nowych" Diun jest świeży i ożywczy. Są na tych stronach emocje, jest zaproszenie do rozważania własnych wyborów. Czyli jest to po co warto czytać książki. Pozwolę sobie powtórzyć - nie jest to mistrzostwo świata, ale dla miłośników Diuny, których - jak mnie - zaczęła nużyć jałowość opisywanych historii, jest to wielka odmiana.
Zastanawiają mnie jednak niedostatki techniczne historii. Moje zaskoczenie jest tym większe, że Kevin J. Anderson dał się poznać jako człowiek bardzo precyzyjnie tworzący didaskalia opisywanych przez siebie historii. A tutaj, co krok to mniejsze lub większe potknięcie... Jak z wścibską siostrą Ingrid, która błądząc PO OMACKU w całkowitej ciemności korytarza daje się zwieść holograficznej zasłonie tajnego wejścia, przez którą dłoń przenika bez oporu. To jak to jest - widzi w całkowitych ciemnościach i dopiero dotyk ujawnia jej rzeczywistą naturę przejścia? Niby nic wielkiego, ale takie techniczne niedoróbki denerwują.
Mimo wszystko, to pierwsza od bardzo dawna Diuna, którą można czytać nie tylko jako powieść akcji.
Nagranie trwa. Już wkrótce koniec. Zostało do przeczytania trochę ponad 100 stron.
Kłaniam się.