Weronika

środa, 12 sierpnia 2015

Okładki do "Ślepowidzenia"


Thomas pisze: Przesyłam propozycje okładki dla "Ślepowidzenia". Pierwsza wersja jest symbolicznym nawiązaniem do obiektów ochrzczonych "Świetlikami", które otoczyły Ziemię w powieści. Druga zaś przedstawia statek kosmiczny Tezeusz oraz Chmurę Oorta na granicach Układu Słonecznego, do której został przekierowany w trakcie swojej misji.
Użyłem:
1. Wizualizacji Chmury Oorta - "An imagined view of the Oort cloud, a massive field of icy bodies at the outer edge of our solar system. Lines illustrate the theory that some asteroids were flung out to this distant region in the early days of the solar system's formation" (http://news.sciencemag.org/space/2014/11/mysterious-oort-cloud-objects-shed-light-early-solar-system).
2. Filmowej wizualizacji statku Tezeusz (http://moviespix.com/blindsight.html).






Rękawica została rzucona!

i propozycja Przemka

10 komentarzy:

  1. Witaj Mako
    Okładki wręcz zachęcają do włączenia audiobooka.
    Bardzo lubię tego typu książki, więc tym chętniej sięgnę po tę pozycję, czytaną przez Wielkiego Mistrza.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dupę Cię kopnę za tego Wielkiego Mistrza! Co to? Masoneria? :-)

      Usuń
  2. Mako, lordzie dowódco, mam kilka pytań do ciebie, pomiń te, na które nie chcesz odpowiadać.

    1) Ile kosztuje mikrofon, którym nagrywasz audiobooki?
    2) Chyba żonę masz, podziela twoją pasję nagrywania audiobooków?
    3) Jak już nagrywasz coś, to ile minimalnie trwało to czytanie (nagrywanie), a ile maksymalnie? Np. 20 minut minimalnie i uznałeś "w sumie nie chce mi się czytać dziś, jutro poczytam", a najdłuższe czytanie to np. 8 godzin? I możesz też podać średni czas, ile zazwyczaj sobie ustalasz na czytanie, np. 60 minut dwa razy dziennie? Czy różnie?
    4) W czym nagrywasz audiobooki? Audacity zwykłe, czy coś innego? Po nagraniu paru stron wycinasz fragmenty (by pozbyć się pauz podczas kartkowania itd) i łączysz? Często bywa tak, że przeczytasz jeden wyraz zbyt długo lub źle i musisz powtarzać i obrabiać plik znowu?
    5) czy podczas nagrywania czasem ktoś ci towarzyszy, bo lubi posłuchać jak czytasz? (np. żona lub dzieci)
    6) Czy zdarzyło się by jakiś twój znajomy, znajoma (z real life) odsłuchiwali audiobooka twojego tak jak my internauci? Chwalili cię później za nagranie? Czy może ktoś próbował słuchać, ale kojarzył twój głos z real life i uznał, że dziwnie się słucha?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Gdzieś w otchłaniach tego bloga jest odpowiedź na wszystkie te pytania... ale ponieważ sam nie mogę ich znaleźć, więc łatwiej będzie wklepać raz jeszcze:
    Ad 1) Mój obecny mikrofon to koszt około 400 zł, ale z powodzeniem można zaopatrzyć się w sprzęt tańszy i nie cierpieć (nagrania lektorskie nie są najbardziej wymagające, jeśli chodzi o sprzęt). Polecam mikrofony pojemnościowe. Podcasterzy często używają także dynamicznych, ale ja nie mam do nich przekonania.
    Ad 2) Moja żona pasjami leczy ludzi. Wykazuje przy tym niepokojący brak zmysłu marketingowego, bo ich "wylecza", a zdrowi nie przychodzą na kolejne wizyty :-)
    Ad 3) Nagrywam kiedy mam czas i tyle ile go mam. Jeśli zaczynam chrypieć, odstawiam mikrofon. Bywają dni, kiedy nie daję rady w ogóle iść do studia. Bywają (jak np. ostatnia niedziela), że spędziłem w nim ze 4 godziny.
    4) Audacity. Pełny montaż: czyli wycinam to co niepotrzebne. Podczas nagrania, jeśli złapię się na tym, że coś było nie tak, powtarzam całą frazę i ostatecznie montuję. Na koniec korekcja i kompresja dynamiki.
    Ad 5) Obecność innych nie sprzyja czytaniu do mikrofonu. Lubię czytać na głos (czytywałem dzieciom), ale do mikrofonu mówi się inaczej, i postronny słuchacz nie byłby usatysfakcjonowany.
    Ad 6) Moje dzieci uważają, że słuchanie mnie jest "dziwne". Głos, który wołał na obiad niekoniecznie pasuje do opowiadania o rodzie Lannisterów :-). Osoby, które znają mnie "z głosu", a potem spotkały osobiście twierdzą, że oszukuję: że zupełnie inaczej mnie sobie wyobrażały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, fajnie, że opisałeś, dzięki. Chciałem też nieco skłonić ludzi by tu zajrzeli i spróbowali napisać jakieś komentarze, bo pewnie nudno ci gdy wchodzisz na bloga, a tam zero komentarzy, nikt nic nie pisze i możesz odnosić wrażenie, że nikt nie zagląda na bloga. Ale pewnie masz gdzieś jakiś podgląd ile osób dziennie odwiedza twojego bloga, mam nadzieję, że jest więcej niż dwie :). Część osób pewnie wchodzi na bloga raz na kilka dni (np. raz na cztery lub raz na 12 dni), bo pewnie zakładają, że prędko nie wrzucisz nowego audiobooka, a ich interesują głównie audiobooki, a nie wpisy o okładce.

      A swoją drogą, wszystkie książki (bez wyjątku) czytasz po raz kolejny, gdy nagrywasz je? Chodzi mi o to, czy nagrywając jakąś książkę, czytałeś ją wcześniej całą, czy może pierwszy raz otwierasz daną książkę i jej nie znasz i czytasz i mile zaskakują cię akcje różne. Bo jeśli czytasz "powtórki", to pewnie nudno ci trochę, bo książkę daną znasz, wiesz co będzie za chwilę, nic cię nie zaskoczy i to może powodować, że nie bardzo chce ci się nagrywać coś. Bo ja przyznam szczerze, że pewnie czułbym się znudzony czytając drugi raz tę samą książkę, pewnie wolałbym czytać do mikrofonu nowość, której nie znam, bo nie czytałem (pomijam fakt, że nie będę nigdy nagrywał książek, bo głosu fajnego nie mam :D).

      A na koniec jeszcze zapytam - czy ty głównie gustujesz w książkach fantasy? Nigdy nie interesowały cię jakieś książki o jakiejś Bożence, która wyszła za Ahmeda i mieszka w Iraku i opisuje swoje życie? (np. książki na faktach autentycznych, biografie, książki podróżnicze i inne), albo nie lubisz książek kryminalnych lub wojennych, albo związanych z terroryzmem lub książki z humorem jak Forrest Gump lub coś mniej ciekawego jak Callisto? W obu tych książkach mamy głównego bohatera przygłupa, zabawnego.

      Usuń
    2. Z tymi odwiedzinami to jest tak, że jest ich średnio 800 dziennie :-) Więc nie czuję się jak "wołający na puszczy".
      Staram się wiedzieć, co czytam. Jeśli książki nie znam, a istnieje np. anglojęzyczny audiobook, to słucham, żeby mieć pojęcie, z czym będę miał do czynienia.
      A co do moich gustów, czytuję bardzo różne książki, a znaczna ich część nie obroniłaby się w postaci audiobooka.

      Usuń
    3. A jaki jest wg ciebie poziom audiobooków angielskich w porównaniu z polskimi? W Polsce mamy dwa typy audiobooków, albo i trzy:
      - lektor (jeden gość czyta)
      - audiobook z wieloma aktorami (90 aktorów, 24 godziny nagrań, rok produkcji. "Boży bojownicy" Andrzeja Sapkowskiego)
      - słuchowska (paru aktorów na krzyż) oraz audiokomiksy np. the walking dead (chyba nazwane jako Żywe trupy), kilka tomów komiksu audio zrealizowali, aktorów przyzwoita ilość i dźwięki też jakieś były

      A angielskie audiobooki również dzielą się tak samo jak polskie, czy może w ogóle nie ma audiobooków z wieloma aktorami i wszystkie ograniczają się do jednej osoby czytającej?
      I jak z ich poziomem jest, identyczny jak polski? (w zależności od książki, bo wiadomo, że jedna książka będzie miała kiepskiego lektora, a angielska świetnego, a inna książka na odwrót).

      Usuń
    4. Jak z wszystkim - jest różnie. To co nas różni do rynku anglosaskiego, to fakt, że właściwie wszystko co wychodzi na rynku wychodzi jednocześnie w wersji papierowej, elektronicznej i audio. Natomiast bywają edycje "abridged" i "unabridged" - czyli skrócone i pełne, co się u nas nie zdarza.

      Usuń
    5. Wkurza mnie właśnie to, że polskie audiobooki wychodzą różnie, masa książek w wersji audio nie istnieje w Polsce, a niektóre pojawiają się po długim czasie, czasem po iluś latach. Tamten audio komiks Żywe Trupy chyba wydali w postaci paru części niezbyt długich i kolejne tomy muszą zostać wydane w wersji audio, ale wydawca jest głupi i przeciąga to, pewnie od dobrego roku nie wydał nowego tomu audio i czekam jak pajac aż wydadzą :D.
      Tak samo z Grą o Tron było, jest, wydali audiobooka z wieloma aktorami, ale drugą część już nagrali z jednym lektorem tylko, co było spoko, bo wydali, ale kolejnych tomów gry o tron nie wydawali, pisałem do audioteki maila, że sprzedałyby się te audiobooki fajnie, odpisali chyba, że możliwe, że wydadzą, ale nie wydali do dziś, na szczęści dawno temu po tym mailu wygooglowałem twojego bloga więc dostałem trzeci tom w końcu od ciebie (kolejne nie istniały jeszcze), mało tego, bardzo szybko dograłeś kolejne tomy i to ty sam, bez ani jednej złotówki byłeś w stanie nagrać profesjonalnie kilka części i to dość szybko, a taka audioteka mająca pewnie wiele tysięcy złotych nie potrafiła opłacić jednego gościa dając mu tysiąc zł, czy dwa by nagrał jeden, durny tom więc niech się walą z takim podejściem, nie można liczyć na wydawców, mają dziwną logikę, nawet gdyby wiedzieli, że 7 mln kupi audiobooka danego, to by nie wydali go, za to nagraliby 10 audiobooków tak kiepskich (tzn. książki kiepskie z ocenami 6/10), że sprzedaż byłaby prawie zerowa, ale widocznie wolą nagrać 10 kiepskich rzeczy niż jedną porządną, która da im sporo hajsu.
      I Mako, fajnie, że jesteś, że istniejesz i że urodziłeś się w Polsce, a nie jako murzynek w Etiopii, dzięki temu nagrywasz nam audiobooki za free i mamy czego słuchać ;). Ach, jedna osoba, a tyle zmienia, gdybyś się nie urodził to pewnie nadal czekalibyśmy aż jakiś wydawca łaskawie wyda na rynek kolejne części gry o tron i może byśmy się nie doczekali ich nigdy, dziwny ten świat, można powiedzieć, że pojedyncza osoba jest "nikim", ale w praktyce mieliśmy Einsteina, Da Vinciego, czy jakiegoś gościa, który przypadkiem klej jakiś wynalazł, teflon, czy coś innego (nawet mniej znaczącego), no i ciebie i każda z tych osób coś dała światu więc z nikogo robi się ktoś. Fajnie, że są ludzie którzy coś dają ludziom, coś tworzą.

      Dobra, przerywam pisanie komentarza, bo na pewno śmiejesz się już i myślisz sobie "lol, dziwny gość, filozof, ha xD".

      Usuń