Weronika

piątek, 27 września 2013

Jeszcze inna fantastyka - Zamiatin - My

"Szamansfer" przypomniał mi o tej książce. Przypomniał, bo czytałem ją jeszcze w samizdacie, bodajże wydawnictwa Nowa. To były mroczne czasy wojny polsko-jaruzelskiej lub może już tylko zawieszonego stanu wojennego. Wtedy czytałem "My" jako prozę demaskatorską.

Teraz można się już, po części, wyzwolić z kontekstu współczesności.

Jeśli komuś pomoże to w podjęciu decyzji, czy sięgnąć to tę książkę (drukowaną, czytaną), to "My" jest bez wątpienia pierwowzorem Orwellowskiego "1984" i "Nowego wspaniałego świata" Huxleya. Powieść znacznie od obu "naśladownictw" znacznie wcześniejsza i - w mojej opinii - doskonalsza.

czwartek, 26 września 2013

Tomasz Jurasz - Stary Koń czyli wędrówki ku tajemniczym historiom [Audiobook PL]

Tylko dla porządku oznajmiam, że nagranie i montaż skończone. Całość (38 odcinków) jest już na chomiku w "Audiobooki różne".

To niesamowite, jaką radość potrafi sprawić taki drobiazg, jak powrót do lektury z dzieciństwa...

niedziela, 22 września 2013

Podróż nostalgiczna - Powieść dla młodzieży - Tomasz Jurasz - Stary Koń

Drodzy,
Jakiś czas temu rozsyłałem anonse o poszukiwanej książce Tomasza Jurasza "Stary Koń, czyli wędrówki ku tajemniczym historiom". Udało mi się położyć łapska na zabytkowym już niemal egzemplarzu (Nasza Księgarnia, 1977).
Powodem poszukiwań była nostalgia. Każdy chyba (no przynajmniej każdy z odrobinę starszego pokolenia) ma jakąś książkę z dzieciństwa, do której wraca czasami myślami. Otóż dla mnie taką pozycją była właśnie książka pana Jurasza. Z jakiegoś powodu zrobiła na mnie zdecydowanie większe wrażenie niż przygodowe powieści Bahdaja, Niziurskiego i Nienackiego. A właśnie z Panem Samochodzikiem "Stary Koń" może pod wieloma względami konkurować: młodzi bohaterowie (u Nienackiego przyćmione panem Tomaszem, ale jednak), zagadka z historii, podróż do jak najbardziej realnych miejsc, odrobina kryminału, czyli czarny charakter w tle.
Nie pamiętam, ile miałem lat, kiedy po raz pierwszy przeczytałem "Starego Konia". Pewnie około 12-13. Myślę, że to nadal jest doskonały wiek, w jakim z pozycją tą warto się zaprzyjaźnić. W moim przypadku na kilkukrotnej lekturze się nie skończyło. Zafascynowany przygodami chłopaków wyciągnąłem (nie wymagało to wielkiego wysiłku) mojego ojca na wakacyjną wycieczkę śladami bohaterów.
Zrozumcie - gdyby ktoś w tej chwili zaproponował mi wycieczkę Trabantem od Czerska po Krzysztopór, z namiotem i śpiworem, i konserwami na obiad, to chyba nawet sekundę bym się nie zastanawiał :)
Postanowiłem więc "odgrzać wspomnienia". Powieść jest zdecydowanie dla młodzieży, więc proszę się nie krzywić, że jakoś "obniżyłem loty". Mam szczerą nadzieję, że przy braku wznowień od 1977 roku, tą drogą może uda mi się dotrzeć do kilku młodych ludzi, którzy zdecydują się na taką przygodę z tą książką, jaką mnie się udało przeżyć.
A teraz, na świeżo po ponownym przeczytaniu, stwierdzam, że to w dalszym ciągu jest fajna książka i potencjalnie fajny scenariusz filmu na miarę "Wakacji z duchami".

W hołdzie Adamowi Słodowemu i Jar Ex - Ja, Robot - audiobook w formacie "zrób se sam"

Jak możecie przeczytać w komentarzu do posta "Możecie się spodziewać kontynuacji Robotów", Jar Ex jasno i precyzyjnie wypunktował różnice pomiędzy zbiorem "Świat robotów" a "Ja, Robot". Ponieważ w poście tym pisałem, że każdy może sobie sam ów drugi zbiór zestawić, a Jar Ex udowodnił, że nie w 100% miałem rację, więc postanowiłem się poprawić.

Na chomiku znajdziecie 9 plików (luzem - 128 kbps, spakowane - 96 kbps) mp3 oraz instrukcję w pliku txt.
Mając obie części "Świata robotów" oraz tych dziewięć plików i postępując zgodnie z instrukcją (tu mrugam okiem) można złożyć kompletny zbiór "Ja, Robot".

Co ja bym zrobił, bez takich czujnych słuchaczy, jak Jar Ex?

sobota, 21 września 2013

Isaac Asimov - Świat robotów 2 [Audiobook PL}

Tradycyjnie, anonsuję, że prace nad drugim tomem "Świata robotów" Asimova zostały zakończone. Pliki w jakości 128 kbps są w komplecie na chomiku. Otagowana paczka 96 kbps także już tam "idzie". Wystawiłem także torrent (czeka na akceptację na torrenty.org). Niecierpliwy torrentowiec może pobrać plik torrent z chomika (jest na tyle mały, że można go pobrać bezpłatnie) i zacząć ssanie już.

Świat robotów sprawił mi wiele przyjemności - doskonała mieszanka refleksji, humoru, patosu... Dla każdego coś dobrego. Nic dziwnego, że tyle z opowiadań doczekało się lepszych lub gorszych (chyba zwykle gorszych - ale to moja subiektywna opinia) adaptacji filmowych.

Wykorzystując wyjazd mojej lepszej połowy na kolejny kurs nie tylko "pogoniłem" z Asimovem,  ale także nagrałem sporą część (do jutra mam nadzieję skończyć) mojej prywatnej podróży nostalgicznej do czasów dzieciństwa. Wierni czytelnicy bloga mogą się domyślić, o co chodzi. Pozostałych wyczerpująco poinformuję już wkrótce. Nie wszyscy będą zadowoleni (kurcze, mam nadzieję, że ktokolwiek będzie zadowolony).

piątek, 13 września 2013

Możecie spodziewać się kontynuacji Robotów

Mimo, że roboty mam moc, i od stricte intelektualnego zajęcia boli mnie głównie tyłek, powinienem we w miarę przyzwoitym tempie nagrać drugą część "Świata Robotów" Asimova.
Tak dla porządku i dla informacji dla zdezorientowanych: "Świat robotów" jest tak naprawdę jeden. Po prostu polski wydawca - Varia APD - podzielił ten zbiór opowiadań na dwa tomy. Pewne zamieszanie wprowadza także pytanie o "Ja, Robot". To także zbiór opowiadań, i wszystkie opowiadania zawarte w zbiorze "Ja, Robot" zawarte są także w "Świecie robotów". Nie będzie więc osobnego audiobooka "Ja, Robot", bo nie miałoby to najmniejszego sensu. Po zakończeniu "Świata robotów" każdy wedle woli będzie mógł sobie sam złożyć "Ja, Robot" z poszczególnych opowiadań.
Zresztą sam Asimov postarał się o najlepsze wyjaśnienie nadając zbiorowi angielski tytuł "The Complete Robot", czyli "wszystko o robotach".

środa, 11 września 2013

Prośba od odwiedzajacych bloga

Nie namawiam nikogo na siłę do zakładania konta na Googlach, ale byłbym naprawdę wdzięczny, gdybyście pisząc komentarze podpisywali się jakoś. Nick nie musi oczywiście wskazywać ani imienia, ani płci, ani miejsca zamieszkania, ale pozwoli mi na bardziej spójne odpowiedzi na komentarze pisane przez rozlicznych "Anonimowych". Często nie wiem po prostu, czy rozmawiam z jedną, czy z pięcioma osobami.
Tak czy inaczej, dziękuję za wasze wsparcie.

wtorek, 10 września 2013

Sean Williams - Fatalny sojusz [Audiobook PL]

Mili,
Skończone nagranie w odcinkach jest na chomiku. Jutro pewnie wezmę się na przygotowanie paczki, a także torrenta. Kto nie chce sobie zawracać głowy ściąganiem 52 odcinków, musi chwilę poczekać.

Nie chcę nikomu psuć lektury, jeśli z jej poznaniem czeka na nagranie, ale "Fatalny sojusz" wpisuje się bardzo mocno w nurt twórczości scenarzystów gier, bardziej niż kreatywnych literatów. Nie sposób odmówić wartkości i pewnych emocji, ale trochę to wszystko idzie tak - od bossa do bossa, od questa do questa. Wrażenie to pogłębia szczególnie wyraźne pozostawienie otwartych wątków niemal wszystkich bohaterów. Epilog już stanowi w zasadzie nowe otwarcie.

Zostawiam teraz GW. Do tego uniwersum wrócę niechybnie i przynajmniej jeszcze raz do Old Republic. Natomiast teraz kolej na Asimova i zakończenie przerwanego dotychczas w połowie "Świata robotów".

czwartek, 29 sierpnia 2013

Pytania o to, jak i kiedy

Od czasu do czasu otrzymuję pytania o to, jak zabrać się za nagrywanie i kiedy ja mam czas się tym zajmować :)
Odpowiedź na drugą część pytania jest w miarę prosta - mam przywilej samodzielnego regulowania sobie czasu i ilości pracy, więc decyzja o tym, aby usiąść przed mikrofonem nie jest walką z obiektywnymi przeciwnościami (np. 8-godzinnym czasem pracy i koniecznością dojazdów), a tylko kwestią wyboru. Mógłbym ten czas spędzić oglądając telewizję, albo wychodząc na długi spacer. Wybieram mikrofon (choć, uczciwie mówiąc, za owe długie spacery także muszę się zabrać). Oczywiście nie każdy ma taki luksus. Ale - żeby z tej wypowiedzi coś wynikało dla ew. "nagrywaczy" - z pewnością do mikrofonu należy siadać wtedy, gdy wasze czytanie nie będzie przeszkadzało innym domownikom, ani oni nie będą przeszkadzać w nagraniu. W praktyce, najlepiej jest zapewnić sobie izolację (więc, albo "Kevin sam w domu", albo ustronny i zaciszny kącik, do którego nie dobiegają rozmowy domowników, dźwięk z telewizora i ujadanie psa).

Pierwsza część pytania jest bardziej złożona. Jak się za to zabrać? Po pierwsze - zadajcie sobie pytanie, czy lubicie czytać na głos i czy inni lubią słuchać jak czytacie? Ja, jako dziecko sporo czytałem na głos rodzicom (a także oni sobie nawzajem, co było dla mnie przykładem), potem przez parę lat pracowałem przy mikrofonie, więc na to pytanie mogłem odpowiedzieć, że: ja lubię i mnie (zasadniczo) też lubią. Po drugie - czytanie do mikrofonu różni się od czytania na głos np. dzieciom. Różnicę stanowi sam mikrofon. Do mikrofonu mówi się (i czyta) ciszej i spokojniej niż do żywego człowieka. Można by to było porównać do czytania komuś do ucha. Im spokojniej, z luźną przeponą i nie ściśniętym gardłem, będziecie w stanie czytać, tym bliżej mikrofonu będą mogły się znaleźć Wasze usta, a to spowoduje wydobycie bardzo pożądanych niskich tonów. Tu ostrzeżenie - początki są trudne. I niemal nikt nie lubi swojego głosu odtwarzanego z głośnika - zawsze wydaje nam się, że własny głos brzmi dziwnie.

Często dostaję pytania o sprzęt do nagrywania. W żadnym razie to, czym się chcę podzielić, nie stanowi żadnej "prawdy objawionej", i z pewnością jest wiele różnych rozwiązań, ale moje zdanie jest takie: jeśli człowiek dobrze i poprawnie czytający, o miłym głosie, dobrej intonacji i dykcji, a nawet z talentami aktorskimi (których niestety mi całkowicie brak) nagra się korzystając z byle jakiego, taniego mikrofonu przy słuchawkach do komputera, to zwykle wszystkie zalety natychmiast ulegają przyćmieniu przez to, że dźwięk jest płaski, pozbawiony niskich tonów i głębi, czytający brzmi jakby mówił przez nos. Jakość nagrania (szum, nadmiar tonów wysokich, pykanie, mlaskanie i wszystko to co się nagrywa mając tyci mikrofon niemal wepchnięty do gardła) dominują nad dobrą dykcją i intonacją. Jeśli więc coś ma z tego być, warto zainwestować w trochę porządniejszy mikrofon. Poradnictwa technicznego nie będę uprawiał, bo się na tym niedostatecznie znam, ale są dostępne mikrofony pojemnościowe (studyjne) z membranami o dużej wielkości, wyposażone w wejście USB. Podłącza się je bezpośrednio pod komputer i "studio" gotowe. No, może "prawie gotowe" - warto zadbać jeszcze o dwie rzeczy: o osłonę mikrofonu (gąbkę lub tzw. plujkę), która wyeliminuje głoski wybuchowe (np. "p", "b") powodujące nieprzyjemne strzelanie w nagraniu i zapobiegnie nagrywaniu dźwięku dmuchania w mikrofon; oraz o takie wytłumienie otoczenia, żeby do mikrofonu nie wracało echo odbite od ścian (wystarczy ustawić się z mikrofonem przodem do zasłon, które nie odbijają fal dźwiękowych). Warto poczytać, popytać i zainwestować trochę w porządny mikrofon. Naprawdę!

Do nagrywania i montażu dźwięku na komputerze jest wiele programów (komercyjnych i darmowych). Nie jest potrzebny najbardziej rozbudowany program do wielościeżkowej edycji nagrań muzycznych. Ja i tak pracuję na ścieżkach mono, i w najbardziej skomplikowanych momentach montażu "Amerykańskich bogów" Gaimana używałem raptem trzech ścieżek. W 98% przypadków cała edycja odbywa się na jednej ścieżce monofonicznej, i polega na zaznaczeniu fragmentu do wycięcia i jego usunięcia. Ja pracuję na darmowym Audacity, ale - jak powiedziałem powyżej - wybór jest ogromny.

Jeśli ktoś się zastanawia, czy w ogóle montować, odpowiadam - TAK. Lepiej jest nagrać dwa czy trzy razy fragment, w którym znalazł się błąd, a potem zmontować na czysto, niż machnąć ręką i zostawić nagranie z błędem.

A jaki będzie efekt. Nie dowiesz się, zanim nie spróbujesz :)

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Wracam do roku 3643 BBY

Innymi słowy, Stara Republika w kolejnej odsłonie.
Zacząłem nagranie "Fatalnego sojuszu" Seana Williamsa.

sobota, 24 sierpnia 2013

Pamiętacie Hankę Patrycy?, czyli Autostopem przez Galaktykę

No więc, z taką pewną nieśmiałością... zabrałem się za przeczytanie "sześciotomowej trylogii w pięciu częściach", a właściwie tylko za część pierwszą.
Czytając Douglasa Adamsa konałem ze śmiechu. Nagrywając go, popadałem w coraz głębsze wątpliwości. Z tego powodu, pojawienie się "Autostopem przez Galaktykę" na chomiku odbywa się "znienacka". Nie było żadnych plików, zanim nie skończyłem całości.
Po prostu bałem się, że jak usłyszę komentarze, to nie znajdę w sobie odwagi, aby skończyć nagranie. Oddaję więc do dyspozycji całość i przezornie kładę uszy po sobie.

Teraz tak: muszę się przyznać, że Douglasa czytałem po angielsku. Nagrywałem natomiast oczywiście wersję polską, przetłumaczoną przez p. Annę Banaszak. I powiem tak: jeśli macie wybór, czytajcie w oryginale. 60% absolutnie powalającego humoru zniknęło w polskiej adaptacji. Być może są inne, lepsze przekłady. Nie wiem, nie przeprowadzałem badań. Obawiam się, że jest to literatura po prostu nieprzekładalna..., albo wymagająca kogoś na miarę Macieja Słomczyńskiego.

Dla odświeżenia i złapania "wiatru w żagle" przesłuchałem sobie anglojęzyczny audiobook. I znów powiem tak: jeśli możecie posłuchać Stephena Fry, to nawet nie próbujcie katować się moim wykonaniem.

sobota, 17 sierpnia 2013

Isaac Asimov - Świat robotów I [Audiobook PL]

Przy pięknej sobocie skończyłem montować całość nagrań odpowiadających pierwszemu tomowi opowiadań "Świat robotów". Piszę te słowa w czasie, kiedy torrent czeka na akceptację, a pliki pakują się do wrzucenia na chomika.
Tak więc pierwszy krok do świata, który rozrósł się w Fundację, zrobiony.

środa, 14 sierpnia 2013

Zahasłowany dostęp do plików na chomiku

Drodzy,
Także tą drogą chciałbym wszystkich uspokoić, że dostęp do chomika jest równie otwarty, jak przed założeniem hasła. Jakie jest hasło, jest napisane wielkimi literami na czerwonym tle na samej górze strony. Chodzi wyłącznie o to, aby roboty przeszukujące natrafiły na hasło. Żywy człowiek nie powinien mieć problemów z pokonaniem tego zabezpieczenia.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Lem znika z Chomika

Fiku mik i Lem znikł.
Bo administracja Chomika dostała "wiarygodną wiadomość", że naruszone zostały prawa autorskie spadkobierców Lema. Strzeżcie się więc - czytając dziecku na dobranoc być może naruszacie czyjeś prawa autorskie :)
Mam nadzieję, że większość moich zainteresowanych znajomych ma te pliki tak czy owak, a inni pewnie poradzą sobie na wiele innych sposobów.
A gdyby ktoś miał chęć posłuchać, ale nie mógł sobie poradzić z dostępnością, proszę o wiadomość.
Damy sobie jakoś radę.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Czy jest na sali lekarz?

Tzn. pardon - chciałem powiedzieć "muzyk".

Już tłumaczę, o co chodzi w mojej, jak zwykle pokrętnej, wypowiedzi.

Zadał mi ktoś pytanie: "A co sądzisz o twórczości Grabińskiego?". Wkurzyłem się ogromnie (broń Boże nie na pytającego, tylko na samego siebie, bo nie lubię nie wiedzieć nic o czymś, o co mnie pytają). Przytłoczony własną ignorancją zapytałem wujka Google: "Co sądzę o twórczości Grabińskiego?". Wujek nie odpowiedział na moje pytanie, ale dostarczył mi podstawową wiedzę encyklopedyczną. Postanowiłem sięgnąć "do źródła". Zaopatrzyłem się w zbiór opowiadań Grabińskiego i.... zjadło mnie. Fantastyczne (i dosłownie i w przenośni)! Aż dziw, że tak o nich cicho (a może to tylko ja jestem takim ignorantem).

I mam następujący pomysł. Dzieła Grabińskiego nie są już objęte żadnymi bzdurnymi prawami autorskimi. Można je powielać i rozpowszechniać. I to zamierzam z czasem uczynić - nagrać i rozpowszechniać.

Ale! (I tu wracamy do pytania o obecność muzyków wśród publiczności) Przyszło mi do głowy, że rewelacyjnie byłoby podkreślić ich nastrój muzyką - oryginalną i także nie podpadającą pod żadną korporacyjną ochronę. Marzy mi się nastrojowa oprawa do każdego z opowiadań.

Jeśli jest na sali muzyk - proszę o kontakt. Może coś z tego wspólnie zrobimy. Oczywiście komentarze na blogu są moderowane i żaden adres e-mail nie zostanie udostępniony publicznie bez zgody zainteresowanego.