Weronika

środa, 11 marca 2015

Mało ambitne kino :)


Chciałem się tylko podzielić z Wami radochą z zakupu karmnika za 15 zł i karmy za drugie 15. Bohaterki i bohaterowie filmu towarzyszą mi niemal całą zimę. Ciekawe, kiedy odlecą...

niedziela, 8 marca 2015

Znalazłem dobrze napisany artykuł o czytaniu książek Star Wars

Ponieważ akurat jestem w trakcie podsumowywania trylogii "Akademia Jedi", myślę, że na miejscu będzie podrzucenie Wam linku do dobrze, jasno i treściwie napisanego tekstu, który zapewnia odpowiedź na pytanie, które także mi było kilkukrotnie zadawane - zarówno tu, jak i na chomiku - "w jakiej kolejności czytać starłorsy?"
Artykuł znajduje się W TYM MIEJSCU
Polecam

sobota, 7 marca 2015

Pół świata do pępka świata





Witaj Mako,
Jako, ze często słucham Twoje audiobooki postanowiłem się dołączyć do "wędrującego plakatu Weroniki", wiec wysyłam i swoje dzieła sztuki:). Zdjęcia są trzy, zrobione w Memphis (w stanie Tennessee, USA tak dla jasności) na uczelnianym kampusie (o czym świadczy znak na jednym ze zdjęć). Nie mogło zabraknąć zdjęcia na tle maskotki uczelnianej (Memphis Tigers) jak i flagi USA. Jak daleko to od pępka wszechświata? Czasami myślę, ze za daleko i to jest tez jeden z powodów słuchania polskich audiobooków w Twoim wykonaniu, słyszeć język polski:) Dodatkowo zdjęcia są to wyjątkowe, dlaczego? Jest śnieg na nich, co dla rodaków z Polski nie jest niczym nadzwyczajnym jednak w Memphis zdarza się raz na 20 lat, szczególnie takie ilości. Wystarczy powiedzieć, ze przez ostatnie dwa tygodnie uczelnia była zamknięta 6 dni z powodu opadów śniegu i mrozu. Tak to już jest na południu USA :)

Chciałbym również wtrącić swoje trzy grosze na temat czytanych przez Ciebie audiobooków. Uważam Twój wybór tytułów jako całkowicie niezależny i powinieneś czytać to co Ci sprawia przyjemność, a nie to co mi!! Czy jest to piractwo? Mam mieszane uczucia, ale mogę opisać swoja historie. Czytaniem Sci-fi jestem zajęty od dawna, ostatnio może z braku czasu przestawiam się na audiobooki, ale czy to oznacza, ze nie kupuje książek? Zakupiłem cala serie Asimova o Fundacji i ją przeczytałem, gdy zobaczyłem ze są dostępne audiobooki w Twoim wykonaniu serii o robotach, przesłuchałem (wspaniała robota), ale po przesłuchaniu zakupiłem książki bo chce mieć to w swojej kolekcji. Serie o Imperium Asimova również zakupiłem (z Twojej aukcji Allegro!!), jak również dopiski o Fundacji jako nówki nieśmigane. Co chce przez to powiedzieć? Kto lubi książki i je czyta czy je słucha, zakupi je aby od czasu do czasu do nich wrócić może powspominać powstanie Imperium albo Fundacji. A kto ich nie chce i nie kupi, to nawet po odsłuchaniu audiobooka tego nie zrobi.

Mam również zasadę, ze po każdej przesłuchanej książce od Ciebie wpłacam na konto Weroniki i polecam to każdemu, wcale nie muszą to być wielkie kwoty jak mniemam.

Wracając do czytanych audiobooków, pisałem ze są to Twoje niezależne wybory, ale przecież nie zaszkodzi podsunąć jakiś tytułów :) może seria Benforda Centrum Galaktyki? Sam przeczytałem dwa pierwsze tomy, teraz kompletnie nie mam czasu nie mówiąc już o tym, ze książki zostały w moim kochanym kraju:(. Jeżeli kiedyś byś się zdecydował, wal do mnie!! Zorganizuję wysyłkę książek do Ciebie!!


pozdrawiam
Marcin

PS: Elvis czuje się zagrożony w Memphis, już niedługo Mako będzie bardziej znanym celebryta w Memphis:)

piątek, 6 marca 2015

Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zabrać głos jako pierwszy.

Jesteśmy tu w gronie ludzi, którzy - mam mniemam - lubią słuchać książki :)

Chcę więc się z Wami podzielić refleksją bardziej z pozycji słuchacza niż lektora, i ciekaw jestem Waszych opinii.

Rzecz dotyczy tzw. superprodukcji, czyli audiobooków czytanych przez zespoły aktorów, i nierzadko opatrzone dodatkowymi efektami dźwiękowymi oraz oprawą muzyczną.
Otóż - będąc nieodrodnym dzieckiem Tej Ziemi - jestem za, a nawet przeciw. A właściwie przeciw, a nawet za (czasami).
I niniejszym spróbuję ową moją ambiwalencję wyjaśnić.
W zdecydowanej większości, autorzy książek pisali je i piszą z myślą o czytelniku: pojedynczym Kowalskim płci tej lub owej, który czytając literki składa je w słowa i śliniąc palec przewraca kolejne kartki owymi słowami zapisane, dając się porwać narracji. Aby do tego "porwania" narracją mogło dojść, autor musi uciekać się do różnych środków: od czasu do czasu funduje opis tego, co widzi i słyszy bohater, a jeśli bohater ów z kimś rozmawia, to autor identyfikuje poszczególnych uczestników rozmowy dodatkami "powiedział Robert", "odpowiedziała Kasia", czy "wyjąkał Piotrek". I kiedy w naszym umózgowieniu odbywa się magiczny proces transformacji słów zapisanych na papierze na rzeczywistość w indywidualnej wyobraźni czytelnika, te "dodatkowe informacje" gładko wtapiają się w bieg narracji. Więc rzucając okiem na słowa "wyjąkał Piotrek" tworzymy sobie gdzieś w korze mózgowej charakterystyczny głos owego wcześniej już wyobrażonego Piotrka i jego jąkania.
I tu wkracza producent audiobooka, który chce: po pierwsze - zachować wiernie treść nagrywanej książki, a po drugie - każdej postaci przypisać odrębny i charakterystyczny głos. W rezultacie Piotrek jąka swoją kwestię głosem Roberta Więckiewicza lub Tomasza Kota, a kiedy tylko skończy narrator - głosem Rocha Siemianowskiego lub Danuty Stenki, informuje nas, że "wyjąkał Piotrek". Do jeszcze głupszej sytuacji dochodzi, jeśli "superprodukcja" opatrzona jest efektami dźwiękowymi, i narrator (czyim głosem, to już sobie sami wymyślcie) mówi: "na żwirowej ścieżce rozległy się kroki" i jednocześnie efekt dźwiękowy kroków owych trafia do uszu słuchacza.
I właśnie po to, aby uniknąć takich "zgrzytów" poznawczych, zarówno w dawniejszych, jak i zupełnie nowych czasach tworzy się adaptacje, a ich nagrany efekt nazywa się nie audiobookiem, ale słuchowiskiem. I nikt nie powiedział, że adaptacje słuchowiskowe muszą stanowić jakieś skróty i wybór z oryginalnego tekstu książki. Adaptacja może być bardzo wierna, i ograniczać się do pominięcia tych "didaskaliów", których obecność w wersji audio jest zbędna dzięki obsadzie aktorskiej i efektom dźwiękowym.
Osobiście podejrzewam, że "superprodukcje" są przedsięwzięciem skazanym na klęskę z punktu widzenia opłacalności. Tworzy się je z powodów raczej prestiżowych, niż marketingowych. Ale jeśli już powstają, i mają być wizytówką tej czy innej firmy nagraniowej, to marzy mi się, aby w budżecie obok pieniędzy dla autora i wykonawcy muzyki, aktorów i realizatorów nagrań przewidziano także działkę dla dobrego adaptatora.
A jak Wy odbieracie nasze rodzime "superprodukcje"?

czwartek, 5 marca 2015

MAKO na PREZYDENTA!

Trzeba jakoś spożytkować ten fejm :)

Opracowałem nawet program, z którym na sztandarach ruszę po zwycięstwo.
1. Precz z goleniem się. Wąsy są trendi a broda sexi. A kto się goli, ten Komorowski.
2. Do czyszczenia mebli w Pałacu Prezydenckim - tylko SIDOLUX. Pronto mówimy NIE!
3. Postuluję przystosowanie żyrandoli do mycia w zmywarce ze środkiem nabłyszczającym.
4. Dudy w miech, a Ogórki na mizerię!
5. Przeniesienie stolicy kraju do Czech pod Zduńską Wolą - będę miał blisko do pracy, a Czesi się ucieszą.
6. Zakaz importu niemieckiej chemii do prania. CYPISEK dla wszystkich.
7. Ruskie do kabulu (ostatecznie ze skwarkami).
8. A w kompetencji polityki obronnej - zbiórka pontonów dla naszej dzielnej floty szuwarowo-bagiennej i drzwi od stodół dla lotników.

A teraz absolutnie kluczowe punkty zapewniające mi natychmiastową wygraną:
9. Każdemu po milion złotych!
10. I każdemu chętnemu flaszkę.

Ole, ole, ole, ole, nie damy się, nie damy się!
:D

Wędrujący plakat Weroniki - 1600 km od pępka świata


Pozwolę sobie wkleić treść maila, do którego załącznikiem było powyższe zdjęcie:



Drogi Mako,
Dołączam się do tych, co to Cię nie chcą nagabywać na kontynuację Gry o Tron, ale bardzo liczą, że się jednak zdecydujesz swą własną, suwerenną decyzją :) Twój głos znacznie uprzyjemnił mi 2-3 godziny dziennie spędzone w kurdyjskiej komunikacji miejskiej (mówię Ci, koszmar! Nie wiem jak je zniosę bez Twojej "Pieśni Lodu i Ognia").
A żeby nie było, że Ty się starasz, a my, czytelnicy, jak te sępy czekamy tylko na darmochę, postanowiłam też dać coś do siebie i włączyć się do Twojej akcji. W tle mury miejskie Diyarbakır, w Turcji (Kurdystanie?)- drugie co do długości mury miejskie na świecie- zaraz po Wielkim Murze Chińskim.
Próbowałam też w rozliczeniu podatkowym przekazać 1% na Weronikę, ale wyszło, że to mi zapłacą zwrot podatku i 1% z 0zł to ciągle 0zł. Niestety!
Mako, jestem z Tobą duchem, dziękuję  za wszystkie godziny, w których swoim głosem towarzyszyłeś mi w moich codziennych mordęgach i, nie wywierając nacisku, proszę- nie porzucaj Martina!

Pozdrowienia z dalekich krajów,
Kasia

wtorek, 3 marca 2015

Krew i złoto. Nawałnica mieczy w komplecie.

Drodzy,
Skończyłem nagrania drugiego tomu "Nawałnicy mieczy". W tej chwili odcinki są dostępne na chomiku i idą powoli na serwer (patrz tam ->).
Trochę namieszałem z numeracją i muszę się wytłumaczyć. Stal i śnieg zakończyła się plikiem 45 zawierającym tylko zapowiedź końcową. Krew i złoto zacząłem także numerować od 45, aby po wykasowaniu zapowiedzi końcowej ze Stali można było mieć ciągłą numerację wszystkich rozdziałów w obrębie całej książki. Mam zresztą taki plan, aby z udostępnić także paczkę zawierającą całość, bez konieczności ściągania osobno obu tomów.
Muszę jeszcze powiedzieć, że w tych paczkach, które są moim dziełem (w przeciwieństwie od różnego rodzaju udostępnień przepakowywanych [nota bene, zupełnie nie wiem po co]), okładki do pierwszego i drugiego tomu przygotował Dariusz (zgr_chomik). Darek zrobił także okładkę do edycji całościowej, obejmującej oba tomy.

Teraz kwestia następna. Dostrzegam, że większość z Was milcząco, lub nie całkiem milcząco, przyjęła, że będę kontynuował czytanie "Pieśni lodu i ognia". Przyznaję, że reakcje na Nawałnicę zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Prawdę mówiąc, jest to pierwsza "mainstreamowa" pozycja, przy której nie zostałem zjechany przez różnej maści specjalistów od gramatyki języka polskiego, dykcji i emisji głosu. :) Ale nie musi to tak natychmiast oznaczać, że podejmę się kontynuacji. I - wbrew wszelkim pozorom - nie chodzi o to, abyście teraz zaczęli mi słodzić i kadzić, i wychwalać, bylem tylko zabrał się za "Ucztę dla wron". Dajcie mi chwilę na rozważenie za i przeciw, i na podjęcie suwerennej decyzji. Obiecuję, że pierwsi się dowiecie.

W tej chwili pewniki (o ile cokolwiek może być pewne) są takie, że: czas zakończyć trylogię "Akademii Jedi" Kevina J. Andersona. Następnie będzie czas zakończyć cały dziesięcioksiąg "Amberu" Rogera Zelaznego. Przesłuchałem sobie angielską wersję książki, o której przeczytanie zaapelował do mnie autor tego mema:
i... podobało mi się. Jest więc szansa na zajęcie się "Wieczną wojną" Joe Haldermana. Poza tym chodzi mi nieustannie po głowie dość karkołomny pomysł przeczytania Wam jednej z najważniejszych książeczek, jakie czytałem w ostatnim 10-leciu (i ciągle czytam), ale obfitującej w nazwy pochodzące z języka Państwa Środka (co mnie odrobinę przeraża).

Jak widzicie, mimo woli robią się z tego dość dalekosiężne plany. A to coś, czego chciałem uniknąć. proszę więc, żebyście mnie zbyt rygorystycznie nie trzymali za słowo. Szczególnie, że być może za chwilę w mojej bezpośredniej okolicy rozpęta się orgia koparek, ciężarówek, spychaczy, zagęszczarek i innych urządzeń stworzonych przez człowieka w celu generowania hałasu. I jeśli tak się stanie, to ja będę z pewnością szczęśliwszy niż Wy.

niedziela, 22 lutego 2015

Uśmierciłem dziś drugiego króla. Dwóch w tydzień!

Jest taki stary dowcip, wymagający odrobiny wiedzy historycznej: Przed 1-maja Kowalski dostaje polecenie od sekretarza POP w zakładzie, że na pochodzie na nieść tablicę z Pierwszym Sekretarzem Czernienką. Rozżalony Kowalski, wiedząc ja ciężko jest się mordować z wielką tablicą na kiju, próbuje protestować: - Ale panie sekretarzu, dwa lata temu targałem Breżniewa, w zeszłym roku Andropowa.... - No właśnie - odpowiedział sekretarz - macie, Kowalski, dobrą rękę!

To może ja szybko poczytam jakąś biografię Putina?

wtorek, 17 lutego 2015

Pozbywam się "historycznego" zestawu nagraniowego!

Hear ye! Hear ye! Hear ye!
Jeśli ktoś chciałby pójść w moje ślady, albo zawsze marzył o tym, aby nagrywać muzę graną własnoręcznie, własnonożnie i własnoustnie, to jest OKAZJA!
Właśnie wystawiłem na Allego zestaw nagraniowy, na którym w warunkach domowych nagrałem całą kupę odsłuchiwanych przez Was książek. Mikser, mikrofon i interfejs USB. Do pełnego szczęścia brakuje tylko statywu, plujki i kabla do połączenia miksera z interfejsem (który dołożę, jeśli osiągnięta cena będzie satysfakcjonująca), i można hulać.

Nie będę się tu rozpisywał jaki to super ekstra jest ten sprzęt, bo: - po pierwsze primo, każdy może sobie posprawdzać specyfikacje i opinie w sieci; - po drugie primo ;) , jest to sprzęt z najniższej półki jaką można nazwać profesjonalną (no, może półprofesjonalną); a po trzecie primo :D , jeśli przesłuchaliście coś z moich książek między Fundacją a Nawałnicą mieczy, to sami wiecie, jak to brzmiało (pamiętając o otoczeniu, czyli nagrywaniu w niewytłumionym pokoju).

Cena minimalna to 250 zł za cały zestaw - to jest mniej więcej połowa ceny nowego kompletu złożonego z tych elementów. Nie pogniewam się wcale, jeśli cena ta zostanie przekroczona ;)

Zapraszam TUTAJ

niedziela, 15 lutego 2015

Roger Zelazny - Rycerz cieni [Audiobook PL]

Drodzy,
Chyłkiem, cichcem skończyłem nagranie przedostatniej już książki o Amberze. Trzeba przyznać, że cykl trzyma poziom, i za każdym razem, kiedy czytelnikowi wydaje się, że już rozgryzł, już odgadł zamysł autora, już wie - kto, kogo i dlaczego, autor w ostatnim rozdziale wykonuje woltę, i czytelnik tkwi z palcem w nosie w samym środku Ardeńskiego lasu, z głupim wyrazem twarzy i lekko opadłą szczęką.
Od chwili, kiedy zakończyłem czytanie Diun Franka Herberta, ten cykl sprawia mi stanowczo największą frajdę.
Spakowany plik jest tam, gdzie być powinien (informacja obok ->), a także idzie sobie powolutku na chomika.
Coś czuję, że nie mam wymówki, i muszę sprawdzić, co tam nowego w Westeros...

Wędrujący plakat Weroniki - 3200 km od pępka świata

Może tempo pojawiania się zdjęć nie jest imponujące, ale za to miejsca TAK! Weronika dotarła do skały Gibraltaru.
Pamiętajcie, nie chodzi jednak o bicie rekordów odległości czy egzotyki. Chodzi o fajne zdjęcie w Waszym miejscu.
Ja w dalszym ciągu czekam na Wasze fotki: m a g r z e @ o 2 . p l

piątek, 13 lutego 2015

środa, 11 lutego 2015